poniedziałek, 4 listopada 2013

żyję

                                          weheartit

Tak dawno tu nie zaglądałam, że czuję się nieco nieswojo. Oczywiście nie będę tłumaczyła powodów mojej absencji blogowej, ot nie było mnie i już. Od dawna noszę się z pomysłem napisania posta o rzeczywistości rodzimej, krajowej, polskiej, ale jakby to pięknie ujęli amerykańscy psycholodzy, nie jestem jeszcze  gotowa na ów akt . Przyjdzie na to czas, na chwilę obecną jestem bacznym obserwatorem i notuję w przestrzeniach kory mózgowej wszystkie zauważone przeze mnie sytuacje. Tymczasem postanowiłam, że w najbliższym czasie opowiem Wam o mojej nieukrywanej fascynacji Simonem Beckettem i Davidem Hunterem:) a to wszystko przez/ dzięki m2. Bo tak Moi Drodzy, nie pożarłyśmy się jeszcze, nawet po spędzeniu paru dni nad morzem i paru nocy we wspólnym łóżku...ale o tym sza.

I'll be back...grożę i obiecuję zarazem. 

M1




2 komentarze:

  1. Wspólne łóżko i sza? Jak to tak!
    Chcemy więcej! Więcej postów!

    OdpowiedzUsuń
  2. człowiek niewinnie wejdzie na tematy łóżkowe i robi się wielki szum:)M1

    OdpowiedzUsuń