piątek, 29 listopada 2013

Dobra muzyka dobrym prezentem


                                  weheartit.

Już zaczął się okres wielkiej rozkminy, co też zakupić temu i owemu na święta. Od zawsze jestem zwolenniczką prezentów, które sami sobie wybieramy bądź delikatnie, acz  wymownie, zawężamy biednym darczyńcom nasze prezentowe wizje. Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że dobra płyta to dobry prezent. Oczywiście ile ludzi tyle gustów więc nie zapominajmy, że nie sobie kupujemy prezent i to co dla nas jest muzyczną rozkoszą dla innych może być bublem, tandetą i wielkim G. Dlatego wsłuchajmy się w prośby i uszczęśliwiajmy, ale nie na siłę. Dziś postanowiłam, że napiszę Wam jakie płyty urzekły mnie ostatnio, a przyznam szczerze, że ku mojemu zdziwieniu i jednoczesnej radości, tej jesieni jest pięknie. Pięknie w muzyce. Na wstępie chciałam zaznaczyć, że moja subiektywna lista nie jest żadną sugestią w kierunku moich darczyńców:) a jedynie może pomóc Wam w dokonaniu właściwego wyboru.
- Krzysztof Zalewski- "Zelig"- Czekałam na tę płytę...czekałam długo...i jest. Pamiętacie pewnie długowłosego Krzysztofa vel Zalef, który został laureatem Idola? To właśnie ów Krzysztof. Nagrał rewelacyjną płytę, która z każdym kolejnym odsłuchaniem robi na mnie lepsze wrażenie. Przyznam się, że na początku miałam problem z tym miszmaszem panującym na płycie. Różne gatunki, różne tematy, różna stylistyka. Teraz jednak dochodzę do wniosku, że różnorodność tej propozycji, to jej gigantyczny atut. Płyta nie nudzi się. Nie jest monotonna. To trochę jak chodzenie po domu, w którym każdy pokój jest inny. Jeśli już przyjmiemy taką konwencję -braku konwencji, to wszystko zaczyna układać się w jedną całość. Dodatkowym atutem są wykręcone teksty, podteksty, oryginalna muzyka i to co kocham najbardziej i nie boję się tego napisać- Najlepszy męski wokal w tym kraju!!! (przepraszam Roguc, wybacz Budyń, nie gniewaj się Spięty). Ewidentnie przeciętności Krzysiek nie musi się lękać.
- Sorry Boys- "Vulcano"- Piękna płyta, magiczne dźwięki, cudowny głos Beli. Dla mnie ta płyta, to ucieczka. Ucieczka route 66 i wolność z każdym przejechanym kilometrem. Płyta tak strasznie niepolska, że kiedy po raz pierwszy usłyszałam The Sun myślałam, że to zagraniczna propozycja. Jakże się myliłam!!! Ten zespół spokojnie może konkurować z zagranicznymi wyjadaczami muzycznych scen. Nie wiem jak brzmią na żywo. Jeśli tak samo dobrze...to wróżę im ogromną karierę.:)
-Fisz, Emade,Waglewski-"Matka, Syn, Bóg"- Przyznam bez bicia, że mam słabość do rodziny Waglewskich. Lubię ''prawdziwe męskie" wydanie muzyki. Lubię chropowatość tekstów, dźwięk gitar, dojrzałość i spokój przekazu. To dobra płyta zarówno na wieczory zakrapiane rumem w towarzystwie znajomych jak i na samotne wycieczki w głąb nas samych. Nie znam prawdziwszej piosenki o ojcu, nie znam piękniejszej piosenki o synu, niż te: "Ojciec", "Syn" z tejże właśnie płyty. Z czystym sumieniem polecam koneserom wytrawnych dźwięków.
-Jamal-"Miłość"- Na zakończenie mojej listy, propozycja trochę lżejsza. To płyta przy, której się relaksuje, odpoczywam, tańczę:). Płyta ta to majstersztyk swojego gatunku. Naprawdę przyjemnie się ją odbiera. Niebanalne teksty( bardzo przypadły mi do gustu zestawienia słów, gra tekstem), idealnie pasująca muzyka, fajny głos Jamala. Już od pierwszych dźwięków stopy zaczynają mi się ruszać, a głowa im wtóruje. Motywem przewodnim jest oczywiście tytułowa Miłość, ale nie jest ckliwie i zwyczajnie. Jest naprawdę przyjemnie. Muzyka wchodzi do głowy i zostaje. 

Gdybym chciała opisać wszystkie moje tegoroczne muzyczne fascynacje, to listy dodać musiałabym jeszcze:
Anita Lipnicka: Vena Amoris
Paweł Kowalczyk : Kovalczyk Big Band Project
Łąki Łan: Armada (płyta ubiegłoroczna)
Kim Nowak : Wilk( 2012)
L.U.C. , Motion Trio: Nic się nie stało

Miłego kupowania. Miłego słuchania. M1



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz