M1 jest businesswoman Gna, pędzi przed siebie, interesa robi. Ja wręcz odwrotnie. Od końca maja jestem jakby w zatrzymaniu. Już się nigdzie nie spieszę, niczego nie załatwiam, za to popadłam w innego rodzaju pośpiech: czytelniczy.
Przez ostatnie dwa lata przeżywałam poważny kryzys. Nie byłam w stanie skończyć czytać właściwie żadnej książki. Jedną porzuciłam chyba na 50 stron przed końcem. Te, które mi się nawet podobały czytałam dobre pół roku. Moja wydajność spadła do zatrważającego poziomu i żyłam w niepokoju, że tak już zostanie... Aż do końca maja tego roku. Mamy dziś połowę lipca, a ja pochłaniam kolejną książkę. Od maja przeczytałam ich przeszło 10, w tym i takie składające się z 500 stron. Tkwię po uszy w czytelniczej euforii. Strony dosłownie przelatują mi między placami. Litery, zdania, akapity zdają się nie mieć końca. trwam w jakiejś książkowej euforii, ekscytacji, wręcz w stanie orgiastycznym. Mieszam kryminały z powiastkami filozoficznymi, dokumenty z obyczajówkami, thrillery z paranaukowymi. Obecnie znajduje się na mazurskiej prowincji, gdzie główny bohater co chwila odnajduje kawałki ludzkiego ciała, chwilę wcześniej byłam we francuskim domu opieki dla rosyjskich emigrantów, za dwa, trzy dni zajmę się książką o masowych śmierciach lub o rewolucji w Hiszpanii - jeszcze nie zdecydowałam. Czuję jak czas mnie goni. Chyba chcę w niecałe już dwa miesiące nadrobić stracone czytelniczo dwa lata. Uciekam zatem do pływającej w leśnym strumyku ludzkiej ręki. Na pożegnanie, zostawię Wam drodzy osieroceni czytelny tego bloga, moje top 5. m2
1. Zygmunt Miłoszewski "Bezcenny"
2. Boris Akunin jako Anna Borisowa "Pory roku"
3. S.J. Bolton "Ulubione rzeczy"
4. Jurgen Thorwald "Męska plaga"
5. Jacek Dehnel "Saturn"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz