wtorek, 24 kwietnia 2012

cyckami po twarzy


 http://www.flickr.com/photos/pondspider/5208308209/

Jadę tramwajem. Mijam myjnię samochodową. Na niej gigantyczny plakat reklamowy z panią dosłownie opiętą wysoce nieskromnym kostiumem kąpielowym (podejrzewam, że minimum o jeden rozmiar z małym). Bohaterka rzeczonego plakatu w niedwuznacznej pozie zachęcała uwodzicielskim wzrokiem i nie tylko wzrokiem, do skorzystania z usług myjni. Zdumiało mnie ogromnie, jak to wywalone na wierzch piersi są uniwersalnym przekazem reklamowym nieomal wszystkiego, co tylko na sprzedaż. Zasięgnęłam w tej sprawie opinii moich ekspertów, zarówno męskich, jak i żeńskich, którzy, ku memu zdziwieniu wyrazili dość podobne zdanie. Pozwolę sobie zacytować: "łatwiej zauważyć cycki i to coś obok nich, niż to coś bez cycków."
Nie będę tu się gorszyć i ubolewać nad niskimi instynktami reklamodawców i reklamobiorców. Czuję się jednak pokrzywdzona i dyskryminowana. Wypowiadam się w imieniu wszystkich heteroseksualnych kobiet i homoseksualnych mężczyzn, że i nam się coś od życia należy. Chcę wyrazić oburzenie, że nie zadbano, a wręcz zignorowano potrzeby tych, których cycki i cała reszta kobiecej anatomii nie kręci. To jest seksizm i szowinizm, na który nie ma, nie było i nie będzie zgody!!! Domagam się widoku wyraźnie zarysowanych i kształtnych męskich pośladków oraz (tu prywata) zniewalających łopatek! Niech i do mnie uwodzicielsko uśmiecha się z plakatu nieskromny pan i zachęca do kupna tego i owego! I na zakończenie tego posta, postaram się sparafrazować Gombrowicza: Niech reklama rodzi się dla mnie, niech będzie zrobiona mi! m2
PS A propo plakatów. Przechodząc kiedyś koło sex szopu, zobaczyłam baner z napisem "największy wybór filmów z polską wersją językową". Zafrapowało mnie to ogromnie:)

1 komentarz:

  1. Rozmawiałyśmy z m2 ostatnio o tych reklamowych piersiach i doszłam do wniosku, że reklamodawcy wychodzą z założenia, iż to właśnie mężczyźni dzierżą portfel w związkach skoro wyraźnie stają się targetem owych krągłości, chociaż można by również rzec, że kobiety obserwujące "atakujące piersi" chcą takowe posiadać więc kupują te brzoskwinki, te pączuszki, knedelki czy wreszcie te samochody reklamowane przez roznegliżowane Panie. Jaki tylko w tym sens? Wszak ani piersi mi nagle nie urosną od tej całej garmażeryjnej papki ani mój seksapil (czy jak kto woli sex appeal) nie wzrośnie nagle o tysiąc punktów. Ja też wnoszę zatem o zniesienie tej jawnej dyskryminacji i proszę rurki z kremem i pierniczki reklamować za pomocą roznegliżowanych Panów!! M1

    OdpowiedzUsuń