-I co Pan sądzi o tej książce?- Ręce Mariana zadrżały, biodra wpadły w rezonans i zaczęły nerwowo kołysać się wraz z całym korpusem. Marian odczuł dojmującą chęć natychmiastowej ucieczki, ale kupidyn, czy inne bliżej niezbadane obiekty pozaziemskie, kazały mu spojrzeć na stojącą przed nim kobietę. Obraz, który ukazał się jego oczom był zaskakujący i niemalże nierealny. Oto przed Marianem Śledziem stała we własnej osobie Ewa Szprotka. Nigdy nie pomyliłby jej z inną kobietą, chociaż opierał swoje przeświadczenie jedynie na marnym jakościowo zdjęciu. Ciało naszego bohatera wypełniło się po brzegi pewnością i ciepłem. Marian po raz pierwszy w swoim 40 letnim życiu bez cienia strachu odrzekł: -Co Pani powie na spędzenie Wigilii z miłośnikiem ryb, niejakim Marianem Śledziem we własnej osobie?
-Tak-odpowiedziała z pąsem na twarzy. Poszli więc razem pomiędzy sklepowymi półkami zabierając ze sobą książkę i torbę wypełnioną po brzegi rybnymi specjałami. Przez cztery kolejne Wigilie przyrządzali swoje uczucie na różne sposoby tworząc dzieło życia. Na mieście chodzą słuchy, iż w tym roku 24 grudnia wezmą ślub i tegoż samego dnia do księgarni trafi poradnik kulinarny o znamienitym tytule: Jak Śledź ze Szprotką, czyli słów parę o miłości do ryb i nie tylko. W plotki nie wierzę, ale dobra płotka na talerzu, to już zupełnie inna bajka, więc do księgarni zajrzę, co i wam polecam. M1
Wesołych Świąt.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz