http://www.flickr.com/photos/ajc1/2799103829/
Piszę tego posta, póki jeszcze nie ma ciszy wyborczej i żeby mnie potem za jej złamanie prokuratura nie ścigała. Pomysł kradnę od M1, ale ona się nie obrazi, tylko napisze i opublikuje swego posta na ten sam temat, co na naszym blogu będzie zdarzeniem bez precedensu.
Nie będę tu optowała za pójściem na wybory, siedzeniem w domu, przejmowaniem się tym, kto wygra, czy mieniem tego głęboko w d... Napiszę o mojej wyborczej czkawce, na którą cierpię chronicznie od kilku miesięcy, a która to już za dni kilka zmieni się w poważne wyborcze rozwolnienie. Nie będę oryginalna pisząc, że nie mam na kogo głosować. Nie żebym nie miała wyrazistych poglądów politycznych, bo mam, ale dlatego, że nikt z ubiegających się o mój głos, podobnych nie ma. Skorzystałam nawet ze strony, która umożliwia porównanie swojej opinii ze zdaniem kandydatów. Okazało się, że na temat najbardziej interesującej mnie edukacji nikt nie myśli tak samo, a o polityce zagranicznej podobne zdanie ma pewien poseł z Suwałk. Wyniki te komentują się same, czyż nie?
Nie poddałam się jednak. Co dzien oglądam serwisy informacyjne. Żeby nie ulegać propagandzie żadnej ze stacji zaczynam od Wydarzeń, chwilę po nich zaczynają się Fakty i na koniec zostają Wiadomości. Uzupełniam mą wiedzę o lekturę tygodników, ze szczególnym uwzględnieniem Newsweeka, który moim prywatnym zdaniem, najbardziej stara się być obiektywny. Przy czym zaznaczam, stara się, nie znaczy, że jest. Swoją drogą, okładka z tego tygodnia to rewelacja - z jednej strony obecny, z drugiej były premier, czyli głupi i głupszy do wyboru, albo od frontu, albo od tyłu w zależności od preferencji. I jak już się nasłucham, naczytam, naoglądam, to rzec by można, że jak byłam, tak nadal jestem w ciemnej dupie (ukłon dla M1 - ona wie, czemu jej się dupą kłaniam). I fizycznie już odczuwam mdłości, bo raz, że nie wiem, kogo wybrać, dwa, perspektywy jakie rysują socjolodzy i politolodzy po ewentualnej wygranej danego ugrupowania wcale mnie nie cieszą. Ile razy można wybierać mniejsze zło? Albo czemu idąc na głosowanie, muszę wybierać pomiędzy paranoikiem, oszołomem, narcystycznym optymistą czy pozostałą dwójką, która byleby tylko nie zostać odjętą od koryta, każdemu jest gotowa w dupę wleźć?
Jedynym plusem tej sytuacji jest to, że ta kampania jest krótka. Gdybym musiała przez kolejne dwa, trzy tygodnie oglądać to żenujące targowisko próżności, licytowanie się na to, kto jest bardziej winny sytuacji w kraju lub wycieranie sobie gęb kolejnymi pustymi hasłami, nie tylko puściłabym pawia, ale pewnikiem wyrzuciłabym w końcu tv przez okno.
Reasumując, czuję się jak ten Hamlet, tudzież Judym rozdarta, bo ani moje ewentualne nie pójście do urn w niedzielę, ani głosowanie sytuacji nie rozwiązuje. Oddanie nieważnego głosu, moim zdaniem, też nie jest żadną opcją. I tak coś czuję, że jak już się wybiorę, to będę stała nad tymi listami i stała i stała, a atak mej wyborczej czkawki usłyszycie i Wy, i jedyny poseł z Suwałk, który myśli podobnie do mnie. Wiedzcie zatem, że tym czkaniem będę pozdrawiać serdecznie wszystkich niezdecydowanych i liczyć, że "odeczkną" mi się tym samym. m2

ps (wyjątkowo z małej litery piszę) o ich członkach (czytaj: sługasach) nie wspomnę!!!
OdpowiedzUsuńTen jedyny poseł w Suwałk mnie rozczulił :)
OdpowiedzUsuńMN