środa, 5 października 2011

przychodzi baba do lekarza


http://www.flickr.com/photos/coconino/4267499652/

Zazwyczaj, idąc do lekarza i licząc się z możliwością, że spędzę w kolejce dłuższy okres czasu, biorę ze sobą rzeczy, które mają mi oczekiwanie skrócić. Obowiązkowo muszę mieć ze sobą mp3 i słuchawki, by wszystkim zebranym dać jasno do zrozumienia, że nie mają mi nic ciekawego do powiedzenia, że ich opowieści w ogóle mnie nie interesują i najlepiej niech nawet nie próbują się do mnie odzywać. Bo i wychodzę z założenia, mało chrześcijańskiego, że przy całej masie własnych problemów, dolegliwości innych mnie nie interesują. Są jednak chwilę, gdy zmęczona i słuchaniem muzyki, i czytaniem, i innymi czynnościami, które sobie wymyśliłam, odkładam wszystko na bok i zaczynam słuchać. Na podstawie tego, co usłyszałam i zobaczyłam wyróżniłam pewne typy charakterologiczne:
1. "Wszystko mnie boli" - czyli osoba, która do momentu wejścia do gabinetu ze szczegółami opowiada o wszystkich swoich dolegliwościach. Z jej wypowiedzi jasno wynika, że choruje na wszystko, a nawet jeśli jeszcze nie, to niedługo zacznie. Taka osoba odczuwa ból wszystkich swoich organów i dokładnie wie, jakie leki brać powinna i w jakich ilościach. Będzie ona także wiedzieć wszystko o lekarzach z danej poradni oraz reszcie personelu. A nie daj Bóg, jak się zacznie jej mówić o swoich dolegliwościach i przypadłościach, to od razu wymieni nam wszystkie choroby, jakie mieć możemy, ze szczególnym naciskiem na te śmiertelne.
2. "A wie pani, kto umarł?" - osoba, którą zajmują zgony, a jej ulubioną lekturą są nekrologi i cały czas opowiada o tym, kto stał się w danym tygodniu nieboszczykiem, kim był, jaka jest jego rodzina, kto umarł przed nim i dlaczego. Nieobce są jej szczegóły pogrzebów, lista gości, menu na stypie. Jej wiedza nie ogranicza się do samych pogrzebów i zgonów, ale od tego zazwyczaj się zaczyna. Zdarzają się ekstrema łączące w sobie cechy "Wie pani kto umarł" z "Wszystko mnie boli". W takich wypadkach ponowne uruchomienie mp3 to konieczność.
3. "Pani tu nie stała" - właściwie nazwa mówi sama za siebie. Nie ma rady na taką osobę, mp3 niczego nie niweluje, kontakt jest nieunikniony, bo taki ktoś wykłóca się i awanturuje, że to on teraz wchodzi, że wszyscy zajmują jego miejsce i on jest autentycznie umierający i jeśli musi wszystkich wokół pozabijać, to zrobi to, a i tak wejdzie. I na nic powoływania się na regulamin, pokojowe próby tłumaczenia, że zmieniły się zasady wyciągania kart, a nawet wezwanie osoby z rejestracji. "Pani tu nie stała" wepchnie się do gabinetu na siłę i będzie się upierał, że ma do tego prawo.
4. "A może byśmy coś zmienili" - mniej agresywna forma "Pani tu nie stała", ale za to bardziej przebiegła. Taki ktoś nie stara się zwrócić na siebie uwagi innych, tylko buduje koalicję. Cichaczem przysiada się i proponuje, że ona uda, że ma wcześniejszy numerek i proponuje to samo, bo przecież się nie wyda i zawsze wszystko można zrzucić na rejestrację.
5. "Ja tylko na minutę" - nachalny, upierdliwy i nie przyjmujący słowa sprzeciwu osobnik, który wpycha się z przymilnym uśmieszkiem, że niby tylko receptę przedłużyć, zwolnienie podstemplować, spytać się, czy zostanie przyjęty. I taka "minutka" zmienia się w piętnaście, czy dwadzieścia, a i czasami dłużej, bo taki ktoś może się też okazać przedstawicielem handlowym firmy farmaceutycznej. I jak tylko ktoś taki się pojawia, to mi pojawiają się w oczach sztylety, ba siekiery, którymi przepoławiam natręta w myślach, za to samym  spojrzeniem staram się dać mu do zrozumienia, że już ja wiem, co to będzie za minuta i że po moim trupie. Na me nieszczęście życie wciąż stawia na mej drodze poczciwych naiwniaków, którzy takich "minutkowiczów" wpuszczają i cała agresja mego spojrzenia idzie na marne. 
Tyle. Jak ktoś zauważył inne typy, to chętnie posłucham. m2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz