poniedziałek, 3 października 2011

pisać czy nie pisać?


http://www.flickr.com/photos/wwwmyspacecomdmdsworld/5560028168/

Długo biłam się z myślami, czy w ogóle zacząć pisanie tego posta, ale uznałam, że blog funkcjonuje już od ponad pół roku i przydałoby się jakieś podsumowanie. Ostatnimi czasy słyszymy razem z M1 zarzuty o płytkości, pustocie i bezwartościowości naszych tekstów. Mierzymy się z opiniami że rozjechałyśmy się ze wstępnymi założeniami i że żadne z nas feministki. Cóż, każdy komentarz, nawet niepochlebny, świadczy o tym, że ten blog funkcjonuje, więc do nikogo pretensji mieć nie będę. Parę rzeczy jednak wyjaśnić trzeba.
Nasze plany były ambitne i szerokie. Chciałyśmy m.in. szukać w Łodzi i okolicach miejsc wyjątkowych, stworzonych przez kobiety lub dla kobiet i opisywać je na tym blogu. Zrobiłyśmy nawet rekonesans, po czym plan się rozjechał i umarł śmiercią naturalną. Podobnie było z założoną tematyką bloga. Zaczęły nam przychodzić do głowy coraz to inne pomysły, które z deklarowanym przez nas feminizmem miały niewiele wspólnego. Czy zatem ze wstydu powinnyśmy bloga zamknąć i głowę popiołem posypać? Cóż, ja tam się niczego nie wstydzę i niczego nie żałuję. Nie mogę i nie będę w kółko pisać o moim poczuciu wyobcowania wśród znajomych, którzy na potęgę żenią się i dzieci płodzą, tudzież o pretensjach i dezaprobacie rodziny, że ja tego nie robię. Pracuję w sfeminizowanym środowisku i nie odczuwam na sobie żadnej dyskryminacji, ale mogę uroczyście ślubować, że gdy tylko jej doznam, od razu zadmę w mój złoty róg feminizmu i napiszę ku tej okazji kąśliwego posta. Póki co, i ja, i M1 piszemy o tym, co nas aktualnie zajmuje i skłania do mniej lub bardziej głębokich refleksji. Niektórzy mogą powiedzieć, że w takim razie powinnyśmy usunąć dekalog i zmienić nazwę, ale w żadnym razie tego nie uczynimy. Ja poglądów nie zmieniłam, zgadzam się ze wszystkim, co napisałyśmy i w rzeczonym dekalogu, i pierwszym poście, a gdy tylko przyjdzie okazja i natchnienie znów tę tematykę poruszę.
Co do zarzutu o pustotę i płytkość, to być może są osoby, które po całym dniu pracy mają jeszcze siłę, by kontemplować sens ludzkiego życia, poznawać tajniki teorii względności czy znajdują czas na lekturę papieskich encyklik, ja jednak do nich nie należę. Nie mam też zamiaru udawać mądrzejszej, niż jestem i dlatego, zamiast pisać o wydumanych problemach egzystencjalnych i wznosić się na wyżyny intelektualne, będę się zajmować pierdołami. Pisanie tego bloga sprawia mi przyjemność i ani przez chwilę nie chciałam udowadniać, czy imponować innym mą inteligencją, czy wiedzą. M1 na pewno się ze mną zgodzi, a osoby rozczarowane miałkością naszego słowa muszą sobie poszukać czegoś na ich poziomie. I nie chodzi o to, że jesteśmy same sobą zachwycone i nieustannie komplementujemy się nawzajem, a słowa krytyki nas oburzają i nie przyjmujemy ich do wiadomości. Staramy się pisać dobrze i ciekawie, tak żeby nadawało się to do czytania. I mamy zamiar robić to jeszcze przez czas jakiś. m2

1 komentarz:

  1. Drogie M.
    Jest to tylko i wyłącznie Wasza praca twórcza, macie prawo pisać co Wam przyjdzie do głowy co Was boli i dręczy bo to Wasz blog, to o czym piszecie i jak jest tylko Waszą sprawą... fakt, że opinie o nim są podzielone świadczyć może pozytywnie. Dlaczego? To chyba, dobrze że wywołujecie emocje, że pobudzacie ludzkie nasze umysły do komentowania do wyrażania siebie! Nie zbaczajcie na mało pochlebne słowa przecież nie na tym Wam zależało. Powodzenia :)
    Taisia

    OdpowiedzUsuń