Wybywam. Wyjeżdżam. Odcinam się na tydzień. Zostawiam m2 z całym majdanem i jadę. Po powrocie obiecuję poprawę i świeżutkie jak bułeczki jagodowe posty. I podkreślam to z całą stanowczością- muszę zregenerować przysypane pod stosem kserówek z "to be or not to be kurwa" i pod innymi stosami, energetyczne pokłady. Teraz jestem ewidentnie nie króliczkiem z rewelacyjnymi bateriami, a zwykłym szarym królikiem ze zwykłymi bateriami i jeśli natychmiast ich nie podładuje, to wyzionę króliczkowego ducha. Słuchając piosenki zespołu Luxtorpeda udaję się w górę mapy. Oczywiście liczę na bliskie spotkania z mewami..., a jeśli nie mewy, to na pewno los zgotuje mi inne niespodzianki. Tęsknijcie. Ciao. M1
PS Przypominam przy świadkach, że m2 wisi mi piwo, dlatego wrócę na pewno:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz