środa, 6 lipca 2011

toksyczny sąsiad


http://www.flickr.com/photos/thomasleuthard/5570037259/

Mam sąsiada. Mieszka kilka pięter pode mną. Nie cierpię tego typa. Jest łysawy. Ma małe, szemrane oczka i nosi skarpetki do klapek. Na mój widok zawsze się uśmiecha i jest cały przymilny. Wydaje mu się przy tym, że jest zabawny. I zawsze, zawsze, a już przede wszystkim latem, stara się, niezbyt dyskretnie zresztą, zerknąć mi w dekolt, a jak to się nie udaje, to przynajmniej obejrzeć sobie mój tyłek. Po spotkaniu z tym kolesiem mam przemożną ochotę wrócić do domu i wziąć prysznic, bo mam wręcz fizyczne doznanie bycia obmacaną. I może ten mój sąsiad jest wspaniałym, dobrym i szczodrym człowiekiem, ale ja go najzwyczajniej nie znoszę. Gdy tylko mogę udaje, że go nie widzę, przechodzę nagle na drugą stronę ulicy, zaczytuję się w smsa, którego akurat;) dostałam i po prostu robię wszystko, by nie powiedzieć mu "dzień dobry" i w żadnym wypadku nie spowodować jakiejkolwiek wymiany zdań. Żeby pełniej oddać mą niechęć do sąsiada, muszę wyznać, iż w myślach przezywam go "patologią", bo nieodzownie kojarzy mi się z biciem żony i molestowaniem dzieci...
Czy jestem okropna? Niedojrzała? Małostkowa? Zasługuję na ukamienowanie, czy może jednak wyrozumiałość, bo Wy też macie takie osoby w swoim otoczeniu, przed kontaktem z którymi wzdryga się Wasze jestestwo? Bo ja absolutnie nic nie jestem w stanie poradzić na to, że mnie na widok sąsiada odrzuca z obrzydzenia, a cała moja wola koncentruje się na tym, by opanować przy nim wykrzywianie twarzy, będące adekwatnym do mych odczuć. Może to kwestia takiej odwrotnej chemii, jakiś fluidów, feromonów, że ja z tym człowiekiem kontaktów żadnych utrzymywać nie mogę?
Puentą tego ciut chaotycznego posta niech będzie to, że miałam dziś okazję obejrzeć swego sąsiada w całej krasie, od góry do dołu, tylko i wyłącznie w slipach, spranych swoją drogą, gdyż akurat pan patologia postanowił rozmawiać na swym balkonie przez telefon, podczas gdy ja wysikiwałam swego psa. FUUUUJ!!! m2
PS. Zdaję sobie sprawę, że to post o niczym i mogłabym zamiast o sąsiedzie napisać miliard poważniejszych tematów, ale jestem tak zdjęta zgrozą, iż musiałam ją uzewnętrznić:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz