sobota, 18 czerwca 2011

chwilowo w przechyle...

                                http://www.flickr.com/photos/yachtfan/3385190414/


Spięty śpiewał, że idzie całe życie w przechyle. Doświadczam obecnie podobnego stanu, choć mam nadzieję, że mój jest chwilowy i kiedyś tam, w niedalekiej przyszłości, będzie mi dane halsować jak trzeba bez żadnych znosów. Ale do rzeczy...
Ktoś mnie zawiódł. Powiecie takie jest życie. My zawodzimy innych, oni nas i tak w kółko. Jako nie nastolatka powinnam mieć przygotowane i zahartowane różne części ciała na tę okoliczność, ale, o zgrozo, nie mam, co więcej nie wiem, czy kiedyś nastąpi taki moment, że spłynie po mnie jak po kaczce każde ukłucie i każdy kop w dupę, jaki otrzymam. Doświadczeni twierdzą, że skoro słoń może tańczyć, to dlaczegóż by człowiek nie mógł zmienić się w rewelacyjnie strzeżoną twierdzę odporną na wszystkie ciosy? Problem polega na tym, że ja naprawdę lubię ludzi i nie rozumiem, dlaczego z góry mam zakładać, że każdy z nich na pewno spróbuje w najmniej oczekiwanym momencie zrobić mi świństwo. Przecież nie da się żyć w całkowitej izolacji i nie da się wiecznie patrzeć ludziom na ręce i w kółko sprawdzać, czy aby przypadkiem nie planują wbicia nam noża w plecy.
A teraz ja się wtrącam i zabieram M1 puentę. Dawno już się wszyscy zorientowali, że z nas dwóch, to ona jest tą wrażliwszą, milszą i serdeczniejszą. Ja jestem starym cynikiem, który generalnie nie ma zbyt dobrego zdania o ludzkości, tejże ludzkości nie lubi i nie jest specjalnie zaskoczony, gdy dzieje się coś złego. Ale mimo to, mimo tej pozornej gruboskórności, nie jestem uodporniona na świństwa i nielojalność. Zwłaszcza wśród bliskich mi ludzi. Do tego nigdy się nie przyzwyczaję. Nie zrozumiem jak można uśmiechać się do kogoś, współczuć, a potem kablować, donosić, sabotować. I już nie raz musiałam testować grubość mego tyłka, w którego  znienacka obrywałam. Czy jest na to rozwiązanie? Czy można sobie z tym poradzić? Jako cynik muszę napisać, że nie. Ludzie zawsze będą mendami i kanciarzami. Nie uda nam się uniknąć przykrości, zdrad, oszustw, ani przewidzieć czyjejś zdrady. I nie da się na to uodpornić. Może to i dobrze, że nawet przy ogromie wrodzonego lub wyuczonego cynizmu, odrobina naiwności czyni z nas... lepszych ludzi (?). I tym górnolotnym akcentem kończę dorzucanie swych trzech groszy.
Ps. Oglądałam ostatnio Jasminum, z którego wnoszę, że ryglowanie, mówiąc bez ogródek, jest do dupy. Natomiast pomysł z perfumami na zapomnienie, to już zupełnie inna bajka. M1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz