http://www.flickr.com/photos/kurosugarlolita/3619582317/
Biegniesz. Spieszysz się. Pędzisz na przystanek. I tuż przed światłami widzisz ją. W głowie pojawia się myśl "o matko, tylko nie ona". Bo oto okazuje się, że na ten sam tramwaj spieszy się osoba, z którą rozmawiać się nie chce, która jest męcząca i irytująca. Hmm, trzeba to rozegrać strategicznie. Ty ją widzisz, ona Ciebie nie. Stajesz z tyłu. Próbujesz nie stawiać kroków zbyt głośno, momentami wstrzymujesz oddech. Do głowy przychodzą ci sceny z kreskówek, gdy bohaterowie udawali cienie postaci, przed którymi chciały się ukryć. Zielone światło. Idziecie. Ona sprawdza rozkład, ty cichcem umykasz za ścianę przystanku. Dyskretnie starasz się obserwować czy ona się nie przemieszcza, no i czy nie nadjeżdża tramwaj. Ona usiadła. Wyjmuje gazetę. Po chwili zza horyzontu wyłania się tramwaj. Chwila skupienia. Wagon pierwszy, czy drugi? Znów udajesz, że Cię nie ma. Chowasz głowę w kołnierze. I jest! Udało się! Wsiadłeś niezauważony do wagonu, znalazłeś miejsce. Spokój. Cisza. CZEEEEŚĆ - wykrzykuje ona i siada na miejscu przed Tobą. O matko, nawet sposób w jaki suszy zęby jest męczący. No i zaczyna się nieprzerwany monolog o wszystkim i o niczym, o życiu, umieraniu, poezji, miłości, wspomnieniach sprzed dekady, wspólnych znajomych, niemowlętach, emerytach, polityce, historii, ekonomii, wojnie stuletniej, powstaniu listopadowym, koncercie w sobotę, nowym Bondzie, podatkach, Rossamnie, wyprzedaży w biedronce, cenach biletów, wyborach w USA, nowych samolotach LOT-u. A Ty czujesz jak twarz Twa zastyga w jednym sztucznym grymasie. I tak bardzo próbujesz być uprzejmy, zainteresowany i życzliwy, że coraz silniejsze staje się pulsowanie żyłki gdzieś na czole. Wszechświat się rozszerza, ciąg przyczynowo-skutkowy się urywa, czas staje się nieskończony, każda sekunda przeradza się w wieczność, a monolog trwa. Monolog przerywany wybuchami mało subtelnego rechotu, który słyszy cały tramwaj. Jeszcze chwila, jeszcze jedno słowo z jej ust, a tama pęknie i zaczniesz na głos cały krzyczeć: hilfe, help, ajuto, pomocy!!! Aż w końcu i nareszcie ona wysiada. Cała w skowronkach, bo podróż jej się nie dłużyła i liczy, że będziecie się częściej widywać... Tramwaj jedzie dalej, a Ty czujesz, że w ciągu pół godziny przeżyłeś cały tydzień wypełniony znojem i trudem. Głowa boli niemiłosiernie. To nie będzie dobry dzień... m2
cześć jedną literówkę znalazłam gdy wymieniasz o czym rozmawia ta osoba, a mianowicie przy postaniu powinno być listopadowym.
OdpowiedzUsuńpozdro.
Już poprawiam:D m2
Usuń