wtorek, 9 października 2012

Dres syndrom


 http://www.flickr.com/photos/negativz/60882031/
 http://www.flickr.com/photos/negativz/60882031/sizes/m/in/photostream/

Miałam ostatnio wątpliwą przyjemność jechania tramwajem z bandą dresów. Stanęli na końcu wagonu i postanowili udowodnić wszystkim, że to oni tu rządzą. Mniejsza już o rzucanie mięsem na prawo i lewo, walenie w ściany tramwaju, czy zabawę w wypychanie kolegi z tramwaju lub przytrzymywanie drzwi. To, co mnie autentycznie wkurzyło, to fakt, że jeden z tych debili zapalił papierosa. Co za tupet, chamstwo, bezczelność!!! A do tego nikt, nikt, łącznie z motorniczym i ze mną samą nie zwrócił tej bandzie uwagi. Cóż, strach pomyśleć, co mogłoby się po takiej interwencji stać... Czy skończyłoby się tylko na obrzuceniu wyzwiskami, a może na czymś gorszym? W każdym razie, wysiadłam z tramwaju z autentyczną ulgą.
I pytam się, skąd to się bierze, z czego wynika, że taka banda, która ogoli łby na łyso, poubiera się od stóp do głów w markowe dresy (a najbardziej mnie bawią spodnie podciągnięte nad kostkę, tak aby odsłonić białe skarpety z logo), bierze przypuszczenie, że wszystko im wolno. Albo czyja to wina, że oni zachowują się tak, a nie inaczej? Samych dresów, ich rodziców, nauczycieli, społeczeństwa? I rozkładam bezradnie ręce i mam nadzieję, że następna taka "przyjemna" podróż nie czeka mnie zbyt szybko. m2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz