http://www.flickr.com/photos/finklez/3059185823/
Mam kryzys. Kryzys w komunikacji damsko-męskiej. I nie chodzi mi tylko o sferę romansową, ale ku memu zdumieniu, po prostu zwyczajnie ludzką. Nie będę tu na mężczyzn wylewać wiadra pomyj i żalów. Próbuję tylko zrozumieć skąd to się bierze.
Bo od kilku miesięcy mam wrażenie, że faceci nie rozumieją tego, co do nich mówię. I żebym kombinowała, zaciemniała komunikat, liczyła, że sami się domyślą... Nie, ja mówię prosto z mostu, pytam o konkrety, a dostaję same wymijające odpowiedzi albo nie dostaję ich wcale. Ostatnie 2-3 miesiące to istne pasmo niepowodzeń w porozumieniu się z przedstawicielami płci przeciwnej. I jak sięgam pamięcią i robię bilans ostatniego kwartału, to niestety, wychodzi on na minus. Bo i kwestie randkowe nie wyszły, sprawy służbowe są w głębokim impasie, przyjacielsko-towarszyskie to delikatnie mówiąc zastój i ogólna niemoc. Nie wiem, nie wiem, może to ja wydzielam jakieś feromony, ale tak, czy inaczej, nie pozostaje mi chyba nic innego jak ogłosić na czas bliżej nieokreślony stan moratorium na wszelakie moje kontakty z płcią męską. Bo ja, w przeciwieństwie do M1 narzekam raczej na zbyt wysokie ciśnienie, a do tego mam osobowość choleryczną, więc w dobrze pojętym moim interesie, jest to chyba decyzja najlepsza z możliwych. m2

to chyba odpowiedni moment na wypranie Ci mózgu!
OdpowiedzUsuń3maj się :*
P.
byle skutecznie, bo nic innego już chyba nie pomoże;P m2
OdpowiedzUsuń