wtorek, 12 czerwca 2012

do boju Polsko - o - o ! ! !


 http://www.flickr.com/photos/thomas-n/3175353312/

Miałam napisać owego posta tuż po meczu Polski z Grecją i dać upust moim emocjom, ale doszłam do wniosku, że lepiej odczekać nieco, tak aby post mój nie był nasycony zbyt dużą ilością negatywnych słów. Piszę więc dziś z racji wieczoru, który nas czeka, a także chciałabym podzielić się z Wami moimi odczuciami w sprawie EURO. 
Mecz z Grekami jaki był każdy widział, choć czasem miałam wrażenie, że ile par oczu tyle wniosków. Osobiście uważam, że pierwsze 15 minut było cudne. Po naszym golu wzruszyłam się do tego stopnia, iż musiałam chusteczką przecierać oczy. Pomyślałam sobie wtedy, że wygramy, że nie ma innej opcji. Potem było już tylko gorzej. Z minuty na minutę obserwowałam jak znikają w naszych piłkarzach siły i miałam wrażenie, że chęci także. Nie jestem znawczynią piłki nożnej, ale żeby skomentować, to co działo się w drugiej połowie nie potrzebne są setki obejrzanych meczy, po prostu "naszych" (może poza 2 zawodnikami) nie było na boisku. Doprawdy nie wiem czemu Smuda nie zrobił żadnej zmiany, ale może wynikało to z faktu, iż nie miał nikogo kto mógłby wejść na murawę!!! Oczywiście wiedziałam, że zaraz po spotkaniu dojdzie do tzw. zwalania winy na czynniki niezależne od naszej reprezentacji. I tak wszystkiemu winna UEFA, która śmiała nie zgodzić się na otwarcie dachu i tak nasi zawodnicy nie przystosowani do iście greckiego powietrza zremisowali!! Można by więc idąc tym tropem doszukiwać się spisku!!  Biednemu wszak zawsze wiatr w oczy i chleb masłem na dół. 
Dzisiejszy mecz oczywiście będę oglądać i mam nadzieję( tak, ja naiwna ciągle ją mam), że zremisujemy...choć przeciwnik, to nie lada i będzie trudno, ale może właśnie, to jedyna motywacja dla spięcia zadków i grania na poziomie.
Na zakończenie poruszę jeszcze jedną kwestię związaną z EURO, otóż w dzień naszego pierwszego meczu jadąc samochodem usłyszałam w radiu wypowiedź pewnego małżeństwa, które nie podzielało euforii związanej z biało-czerwonym szaleństwem, bo przecież o świętach narodowych zapominamy, nie kultywujemy, a gdy dochodzi do organizacji  EURO, to epatujemy naszą miłością do kraju. Przyznam szczerze, że nie wiem jak można widzieć, coś złego w cieszeniu się naszych obywateli z EURO. Nigdy nie mieliśmy takiej imprezy u siebie, nigdy nie staliśmy obok tylu, tak różnych ludzi z wielu krajów i do cholery mamy z tego powodu zamknąć się w domach i ubrać na czarno?! Będąc w Łodzi na 2 godziny przed meczem pisałam do m2 sms'a o tym jak mnie wzruszają Ci wszyscy ludzie dookoła z szalikami, flagami, czapkami. Jak bardzo czuję się z nimi zjednoczona i jak dobrze mi w takich chwilach. Jeśli zaś chodzi o nasz stosunek do obchodzenia świąt narodowych, to dobrze wiemy, że jedyne atrakcje w takie dni, to msza i złożenie wieńców pod pomnikiem i wszystko to okraszone podniosłą, smutną i rzewną atmosferą. Nic więc dziwnego, że tego dnia grilujemy, albo zalegamy przed telewizorami. M1
PS. Do Boju!!-pozwolę sobie zakrzyknąć w moim własnym poście- Do Boju Polsko!!:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz