wtorek, 22 maja 2012

niech będzie chwała za ten czas...



Ostatnio pisałam o niesamowitym koncercie zespołu Coloriage, nie mogę więc teraz pominąć niedzielnego koncertu zespołu Coma. Cała Łódź z niecierpliwością czekała na spotkanie z chłopakami, w tym także jedna z ich najwierniejszych fanek, czyli ja:). Po perturbacjach związanych z niedyspozycją Roguca i przełożonym występie, mogliśmy 20.05 rozkoszować się SZTUKĄ. Tak, tak Moi Drodzy, sztuką przez duże "SZ". Nie straszne nam były tłumy, temperatura rodem z pustyni Gobi, czy też nieustanny brak tlenu. Ważne było to, że każdy kolejny utwór z większą mocą docierał do naszego wnętrza i wyzwalał nowe pokłady energii i siły. Nie było to jednak dla mnie żadnym zaskoczeniem, bowiem od pierwszego koncertu Comy, na którym byłam 6 lat temu,  w starej Dekompresji, po ten wczorajszy, wiem, iż nikt tak nie uwodzi mnie słowem, głosem i muzyką jak Panowie z zespołu Coma.Wyjątkiem jednak nie jestem, na co wskazywała wczorajsza frekwencja i zdarte do granic możliwości gardło tłumu. Niesamowitym przeżyciem, szczególnie dla ludzi utożsamiających się z Łodzią, było wspólne wykonanie "Deszczowej Piosenki", kiedy to głosy publiki śpiewały wraz z Rogucem :
..."Dokąd płynie miasto moich snów? Dokąd płynie niekochana Łódź? Dokąd płynie odrapany wrak? Czy długo tak?"...

Wisienką na torcie było moje ukochane "100 tysięcy jednakowych miast", przy którym to utworze część publiki starym zwyczajem usiadła na podłodze.
Polecam Wam koncerty Comy, choć jako darząca ich wielką miłością fanka mogę być nieco stronnicza, ale Ci którzy uwielbiają poezję w rockowym wydaniu na pewno podzielą moje uczucia.M1

PS Widziałam wczoraj, także najmłodszą część widowni. Obok mnie wraz z tatusiami przybyły na koncert dzieci, które dzielnie, do ostatniej piosenki, pomimo niesprzyjających warunków i później pory śpiewały teksty Comy. Niezapomniany widok:) 
Niech będzie chwała za ten czas!!!!
PS2 Żeby nie było tak cukierkowo, to napiszę, że ja rocka uwielbiam, poezję też uwielbiam, a Comy nie czuję. I po przeczytaniu posta M1 pytam się "jak zachwyca, jak nie zachwyca???". Aczkolwiek cieszę się szczęściem wiernych fanów i zyczę im kolejnych udanych i niezapomnianych koncertów, beze mnie:D m2

5 komentarzy:

  1. a ja ciągle wierzę w nawrócenie m2 na Comę...tylko Szanowna m2 musi pójść z nami na koncert:) M1

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja bym tam Jej nie nawracał, szkoda kropidła i wody nieświęconej! Niech m2 trwa w SAMOZACHWYCIE :PPP

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ nie trwam w samozachwycie!!! nie zachwycam się Comą, ot co, za to zachwycam się całą masą innych rzeczy: Hey, Nosowską, Pidżamą, Strachami, Myslovitz, Republiką, Kultem, Kazikiem, u2, Adele, Florence and the mashine, Norah Jones, Barceloną, Messim, Skrą Bełchatów, Vermeerem, Renoirem, polskim romantyzmem, powieściami kryminalnymi, serialami medycznymi, Georgem Clooneyem itd. m2

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja tam czuję i popieram M1 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. i słońce zajaśniało:) M1

    OdpowiedzUsuń