Dziś słów kilka o randkowaniu, choć nie wiem, czy wychodzenie do restauracji, kina czy innych miejsc z wieloletnim partnerem można jeszcze tak nazwać? Nie wiem, jakich określeń Wy używacie, niemniej jednak ja pozostanę przy randce.
Otóż ja i A. randkujemy pomimo naszego niemałego stażu. Oczywiście nie tak często, jak to bywało parę lat temu. Nasze wyjścia są teraz na pewno mniej spontanicznie i niekiedy poprzedzane długim ustalaniem szczegółów. Praktyczność w stylu "to może chodźmy w czwartek, bo piątek mamy wolny" lub "w sobotę będą zajęte wszystkie stoliki więc wybierzmy się w tygodniu", biorą górę nad szybkimi decyzjami. Czy oznacza to, że coś z nami jest nie tak? Nie sądzę. Myślę, że trochę tetryczejemy i stajemy się bardziej zapobiegawczy, ale ważne przecież, że nam z tym dobrze. A jak tam Wasze randki Kochani Długodystansowcy? Kultywujecie, czy to już prehistoria? M1
Poniżej męski punkt widzenia...
Poniżej męski punkt widzenia...

Najważniejsze, że się Wam chce!
OdpowiedzUsuń/pola.g/
w sumie trzeba korzystać skoro są chęci i możliwości, choć mam nadzieję, że zawsze tak będzie:) M1
OdpowiedzUsuńMy w ramach kultywowania tradycji w ostatnie walentynki poszliśmy do tego samego lokalu w którym byliśmy na pierwszej randce.
OdpowiedzUsuń:) miło i kurczę ciśnie mi się na usta słowo romantycznie, które to słowo ostatnimi czasy przeżywa swój upadek...bo to przecież takie babskie takie słodkie takie aż do puszczenia pawia- ale ja lubię to słowo ROMANTYCZNIE I MIŁO i niech tak będzie zawsze:) M1
OdpowiedzUsuń