W tym roku zima zmieniła dla mnie swoje znaczenie. Mieszkając od ponad pół roku na wsi, po uderzeniu mrozów i zamieci, wiem już, jak męczące bywa machanie rano łopatą i wiem co to znaczy odśnieżanie podjazdu. Poznałam także, co to znaczy iść wiejską drogą w taką pogodę i z jednej strony podśpiewywać sobie piosenkę Starszych Panów, a z drugiej pędzić co sił, żeby tylko nie zostać zmiecionym przez wiatr i zasypanym przez śnieg. Poczułam także, jak dużą radochę miejskiej dziewczynie sprawić może widok saren przebiegających za jej domem i jak bardzo dokuczliwa może być niemożność zrobienia prania i brak czystych ciuchów (na szczęście, są rodzice i ich pralka). Jak wygląda bilans pierwszorocznej zimy na wsi? Na chwilę obecną wychodzi na zero, ale kropkę nad i postawię wiosną.
Jestem ciekawa, czy widzicie jakieś pozytywne strony wiejskiej, bądź miejskiej zimy? I czy jesteście miłośnikami śniegu, tak jak moja przyjaciółka, która teraz zapewne zaciera dłonie i czeka na mały mróz, żeby ulepić bałwana. A może jednak, śnieg to dla Was zmora? M1
a ja tam lubię śnieg i miejski i wiejski..nawet jeśli biegam rano z łopatą...
OdpowiedzUsuńŚnieg Śnieg Śnieg !:-)
OdpowiedzUsuńProsze mi szykować już działkę pod budowe mej posiadłości a wtedy zrobimy zrzutę na solidny pług do śniegu:)
Każdą porę roku trzeba szanować i każdą trzeba się cieszyć ...a w szczególności zimą, którą najtrudniej się kocha ale gdy już sie pokocha daje więcej ciepła niż najcieplejsze lato ...pomyślcie o tym :)
Działka czeka, a zima...niech będzie w górach:)!! jak najdzie mnie ochota na skosztowanie zimy, to będę się wybierała w góry, czy tak nie byłoby lepiej?:) M1
OdpowiedzUsuńDroga M1. Zdecydowanie zima na wsi ma najwięcej uroku. Nawet pomimo 'machania łopatą', co wbrew pozorom może przynieść sporo radości a także darmowy fitness (na co komu pług :) ). Nie ma nic lepszego jak widok sarny przebiegającej za płotem.. I choć sama wolę cieplejsze klimaty, uwielbiam po spacerze mroźną porą owinąć się w koc, wziąć kubek ciepłego napoju i ogrzewać się przy blasku kominka.. uroku tej chwili nie zastąpi nawet upalny letni dzień.. pozdrawiam gorąco ;) k
OdpowiedzUsuńmoże gdybym miała ów kominek:) zima byłaby dla mnie bardziej znośna :)M1
OdpowiedzUsuńPrzypomina mi się kawał z facetem który też był w siódmym niebie gdy z miasta przeprowadził się na wieś...do pierwszej zimy która go zastała :D, u ciebie widzę jest podobnie.
OdpowiedzUsuńa teraz szykuje się druga zima...więc już przywdziewam swój czarny płaszcz jak ja nie lubię zimy!!! M1
OdpowiedzUsuń