poniedziałek, 23 stycznia 2012

fejsbukowy paw



                                       http://weheartit.com

Chcę znów poruszyć tematu portali społecznościowych i prosić Was o wyjaśnienie mi pewnych kwestii, których mój, widocznie mało pojętny, mózg nie jest w stanie pojąć i zrozumieć. Otóż, posługując się od jakiegoś czasu facebookiem ze zgrozą obserwuję kompletny brak zahamowań i totalny ekshibicjonizm  niektórych użytkowników. Nie jestem malkontentem, nie czepiam się dużej ilości zdjęć z tyłu, en face, z profilu czy setnego zdjęcia z wakacji. Rozumiem nawet potrzebę dzielenia się wrażeniami, chwalenia się. Wiem, że ludzie pragną być podziwiani, zauważeni. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć następujących zachowań:
- wstawiania zdjęć z wypadków samochodowych, w których brało się udział;
- prezentowania na tablicy całego swojego życia erotycznego np. dziś zrobimy to w w kuchni, ale pamiętaj kup prezerwatywy (i tu nawiązuje się dyskusja na wallu między parą kochanków, którą to czytają wszyscy znajomi);
- opisywanie całkowicie przaśnych historii np. ja wymiotuję, Ty pierdzisz i jest super!
- infantylne wpisy i spijanie sobie z dzióbków:
    - Misiuniuniuniu Ja Ciebie... 
    - Co Ty mnie żabulko? 
    - No wiesz...
    - No wiem, ale napisz.
    - Ja Ciebie Lofciam itp.
    Podsumowując podane prrzykłady, dochodzę tylko do jednego wniosku: my, ludzie, zaczynamy się najnormalniej w świecie cofać w rozwoju. O ile rozumiem takie zachowania występujące u nastolatków, to nie jestem wstanie zrozumieć podobnych reakcji wśród wydawałoby się dojrzałych ludzi. Wiadomo, każdy z nas casami zachowuje się pieprznie, infantylnie czy też przaśnie, ale w swoim własnym domu, w towarzystwie najbliższych. Możliwe jednak, że emocjonalni ekshibicjoniści postrzegają całą społeczność facebookową jako osoby im najbliższe, albo też ich wyobraźnia nie sięga tak szeroko i nie zdają sobie sprawy z tego, iż oprócz naszego znajomego Stefana, posta przeczyta jeszcze jego żona Anna i przekaże swojej siostrze Ewie, która to z uśmiechem na twarzy, powtórzy zasłyszaną historię przyjaciółce Krystynie i wici rozejdą się szybciej, niż nam by się wydawało. Zapewne odpowiedzi jest wiele i nigdy nie dojdzie się do jednoznacznego wniosku, bo liczba opinii rośnie wprost proporcjonalnie do ilości użytkowników portali społecznościowych. Niemniej ciekawa jestem Waszego zdania, bo może czepiam się i szukam dziury w całym, choć to  przecież domena m2:) Czekam zatem na sugestie. M1
PS. No nie mogę nie dodać do wymienionych przez M1 przykładów i swojego. Ja "uwielbiam" zawalanie przez ludzi ich galerii zdjęciami dzieci z cyklu:  "Tu Martunia je kluseczki, tu dżemik, tu siedzi na nocniczku, tu Krystianek ma siusiaka na wierzchu, a tu Karolek kupką sobie buzię ubrudził..." Ja naprawdę rozumiem rodziców, którzy chcą pokazać swoje dziecko, pochwalić się, podzielić szczęściem, ale w jaki sposób uszczęśliwić ma mnie zdjęcie czyjegoś ubrudzonego od stóp do głów synka czy córeczki? A, i inna kwestia, czemu nikt się nie zastanawia, czy ten Krystianek i Martusia będą za jakieś 10 lat szczęśliwi z upubliczniania przez rodziców ich "nocnikowych" zdjęć? m2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz