http://www.flickr.com/photos/aigle_dore/5086927804/
Wyjazd nad morze usatysfakcjonował mnie pod jednym względem, mianowicie mogłam sobie poobserwować ludzi, a jak wiadomo nie od dziś, to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Zapytacie zatem jak prezentowała się tegoroczna plaża? Otóż ku mojemu zdziwieniu lansu i przepychu jeśli chodzi chociażby o stroje, czy samo eksponowanie ciała nie było. Panie jeśli już zdecydowały się na przywdzianie kostiumów kąpielowych, to więcej zakrywały niż odkrywały. Oczywiście przyczyna może być prozaiczna, pogoda na pewno nie rozpieszczała. Wiadomo jednak, że dla chcącego, by być obiektem westchnień płci przeciwnej, nie straszne są deszcze, wiatry, czy inne niesprzyjające warunki klimatyczne. Poza tym, świecidełek i elegancko ułożonych fryzur też było jak na lekarstwo, a jeśli już się pojawiały, to wywoływały raczej grymas na twarzach plażowiczów niż peany. Panowie natomiast, o dziwo, nie zbierali stosów puszek i butelek po ,jak wiadomo, bezalkoholowych trunkach i nie wydawali nadprzyrodzonych dźwięków godowych byleby tylko zwrócić na siebie uwagę kobiet. Zapytacie zatem co się działo na plaży? Otóż było nader rodzinnie. Dookoła mnie sami tatusiowie, same mamusie i ich pociechy i przyznam szczerze, że ów widok był iście przyjemny. Nie przeszkadzały mi okrzyki radości, śmiechy i piski dzieci skaczących przez fale. Powiem więcej, gdy już nie samotnie, a kolonijnie znalazłam się na plaży dałam się wciągnąć w tą dziecięcą beztroskę i pomagałam kopać doły i robić okienka w zamku. Bo fajnie czasem być znowu dzieckiem...
Wyjazd nad morze usatysfakcjonował mnie pod jednym względem, mianowicie mogłam sobie poobserwować ludzi, a jak wiadomo nie od dziś, to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Zapytacie zatem jak prezentowała się tegoroczna plaża? Otóż ku mojemu zdziwieniu lansu i przepychu jeśli chodzi chociażby o stroje, czy samo eksponowanie ciała nie było. Panie jeśli już zdecydowały się na przywdzianie kostiumów kąpielowych, to więcej zakrywały niż odkrywały. Oczywiście przyczyna może być prozaiczna, pogoda na pewno nie rozpieszczała. Wiadomo jednak, że dla chcącego, by być obiektem westchnień płci przeciwnej, nie straszne są deszcze, wiatry, czy inne niesprzyjające warunki klimatyczne. Poza tym, świecidełek i elegancko ułożonych fryzur też było jak na lekarstwo, a jeśli już się pojawiały, to wywoływały raczej grymas na twarzach plażowiczów niż peany. Panowie natomiast, o dziwo, nie zbierali stosów puszek i butelek po ,jak wiadomo, bezalkoholowych trunkach i nie wydawali nadprzyrodzonych dźwięków godowych byleby tylko zwrócić na siebie uwagę kobiet. Zapytacie zatem co się działo na plaży? Otóż było nader rodzinnie. Dookoła mnie sami tatusiowie, same mamusie i ich pociechy i przyznam szczerze, że ów widok był iście przyjemny. Nie przeszkadzały mi okrzyki radości, śmiechy i piski dzieci skaczących przez fale. Powiem więcej, gdy już nie samotnie, a kolonijnie znalazłam się na plaży dałam się wciągnąć w tą dziecięcą beztroskę i pomagałam kopać doły i robić okienka w zamku. Bo fajnie czasem być znowu dzieckiem...
Plaża 2011 charakteryzowała się jeszcze jednym elementem, otóż samotni tatusiowie, bez żon, konkubin czy wreszcie koleżanek pojawiali się bardzo często i nie powiem, ale jednak jest coś, co mnie przyciąga do takich mężczyzn. W jakimś stopniu rozczulają mnie panowie zajmujący się kimś więcej niż tylko swoją osobą i robiący to z miłości, której nie trzeba przesadnie artykułować i podkreślać. Wystarczy bowiem zobaczyć z jaką troską biegają z tubką z kremem, żeby posmarować krasnalowi plecy i już wszystko staje się jasne.
Nie wiem, czy plaże w dużych kurortach również pozbawione są nadęcia i blichtru, ale ja z całą stanowczością wolę takie, na które bierze się książkę, wiaderko i szpadelek niż te, na które bez make up'u i długich złotych kolczyków wstęp wzbroniony. Może po prostu się starzeje...M1

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz