Dziś będzie komiksowo. Poniżej zamieszczamy dzieło pewnej bardzo zdolnej młodej artystki, która wykonała pracę na podstawie, tu wielkie słowo, scenariusza m2. Rzecz tyczy tego, jak to kobiety, nie wyłączając piszącej te słowa, wyolbrzymiają pewne sprawy, a nawet je wymyślają i to bez szczególnych ku temu przesłanek. Przystąpmy zatem do premiery. Czekamy na opinie. m2
autor Luiza Bobrowska
inne prace na:
http://www.amy-m.deviantart.com

Święta prawda. Rozwiązaniem, które przychodzi mi do głowy, jest wiele, wiele godzin rozmów przeprowadzonych z płcią przeciwną, po której kobieta nabiera pewnego sposobu myślenia: zachował się tak, ale to NIE ZNACZY, ŻE...
OdpowiedzUsuńMN
...pewnie i tak jest, ale tu nie należy rozmawiać z płcią przeciwną(choć nie powiem wiele to daje) tylko uzmysłowić kobietą ile są warte, wpoić im poczucie swojej wartości i to od dziecka...wtedy nie będą szukać (domyślać się), a będą odnalezione
OdpowiedzUsuń...moje motto...szanuj się....
EB
Ps. do m2
szkoda,że kiedyś nie było takich n.......... .
takich czego, bo nie zrozumiałam;/ jak to coś prywatnego, nie do opublikowania, proszę o maila, bo mnie ciekawość zeżre z tego nie zrozumienia: rudeeeeee@gmail.com
OdpowiedzUsuńm2
to, że kobieta będzie znała swoją wartość, nie sprawi, że nie będzie nadinterpretowywała pewnych słów, spojrzeń, zachowań czy braku tychże.
OdpowiedzUsuńMN
w nadinterpretacji jestem rewelacyjna...aaa bo faceci w dzisiejszych czasach zostawiają zbyt wiele niedomówień...a jeśli chodzi o sytuację z komiksu...to wydaje mi się, że intuicja mnie raczej nie zawodzi:)...ale przyznam się, że ślubu z raz zobaczonym mężczyzną nie planowałam...:) M1
OdpowiedzUsuńja muszę ze wstydem przyznać się do jednej takiej nadinterpretacji ze ślubem w tle, ino nie na skutek jednego spotkania, ale procesu nieco bardziej długofalowego... sami widzicie, to scenariusz wzięty prawie że z życia. m2
OdpowiedzUsuń