sobota, 5 marca 2011

o zrzucaniu kg na wiosnę czyli do lata chudsza iść będę..

                                     http://www.flickr.com/photos/treevillage/5287469289/

Za oknem słonko, choć w zadek jeszcze nie grzeje, tak jak powinno, ale nie narzekajmy, bo toż to dopiero marzec. Postanowiłam więc, że wykorzystam marzec i kwiecień na to, co kobiety robią najczęściej i wcale nie chodzi mi o marudzenie, czy chodzenie do fryzjera, a o odchudzanie. Tak już słyszę szyderczy śmiech i pełną listę zarzutów: Ty się odchudzasz? Z czego? Otóż moje drogie, ze zbędnych kilogramów, które uparcie usadowiły się, tam gdzie nie powinny, czyli na udach i brzuchu (a mogły by wskoczyć w biust!!). Pierwsze kroki poczynione tzn. basen 2 razy w tygodniu, długie spacery z psem, pół godziny ćwiczeń codziennie, rezygnacja z ziemniaków, tłustych potraw, śmietany, masła. Dokonałam, także zakupu środków kosmetycznych na uda, brzuch i pośladki. Diety Ducana czy innego bałwana stosować nie zamierzam, choć oczywiście nie odbieram nikomu możliwości wyboru, znam bowiem osoby, które z dobrym skutkiem przy owej diecie zrzuciły masę kilogramów, ale ja nie cierpię stosować się do nakazów i zakazów narzucanych przez innych, wolę jeśli to ja je wprowadzam w życie. Jaki cel chciałabym osiągnąć? Otóż, ważę teraz 50 kg (dodam, że nigdy, ale to przenigdy nie ważyłam tyle) przy wzroście 157cm. Sprawdziwszy w przestrzeni wirtualnej swoje BMI wyszło, że jest w normie. Rewelacja można by rzec, ale ja nie mieszczę się w moje ulubione spodnie!!! I wcale nie chodzi mi o to, że ubieranie się na dziecięcych działach nie wchodzi już w grę, ale o to, że ja po prostu źle się czuje w swojej nowej skórze, a nie ma chyba nic gorszego. Zamierzam zatem zmniejszyć nieco obwód moich ud i brzucha i zrzucić 3 kg nie dużo, acz w sam raz! Przyznaje z ręką na sercu, że nigdy nie musiałam się odchudzać, bo przy moim wcześniejszym wyglądzie zakrawałoby, to o problemy z psychiką  i zawsze byłam dumna z tego, że jeść mogę wszystko w każdej ilości, a i tak nie tyje (moją mamę sprawa ta już tak bardzo nie cieszyła, a babcia nawet podejrzewała anoreksję:) )
Dosyć zatem marudzenia czas zabrać się za siebie!! Jestem ciekawa, czy i wy stosowaliście kiedyś jakąś dietę cud lub po prostu macie dla mnie dobre rady!! Czekam z niecierpliwością. M1


PS od m2: Ja z czystym sumieniem mogę polecić następującą dietę cud: wyhoduj sobie guza w brzuchu, daj się na 2 tygodnie zamknąć w szpitalu i nie pozwól rodzinie się dokarmiać czyli dowozić żadnych słodkości itp. 5 kilo z głowy gwarantowane. A ile niezapomnianych przeżyć!!!

3 komentarze:

  1. Droga m2.
    Metoda, którą proponujesz jest strasznie radykalna i wręcz (przepraszam) głupia. Z całym szacunkiem do Ciebie jako człowieka czy życzysz każdej z nas "guza w brzuchu"? Jeśli nawet doświadczyłaś czegoś takiego to tym bardziej nie rozumiem ... Miało być śmiesznie wyszło niesmacznie.
    Pozdrawiam
    T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga T. Nikomu nie proponuję i nie życzę guza gdziekolwiek, a sam mój komentarz jest ironiczny (bo pomysł odchudzania się przez M1 jest wybitnie absurdalny) i ostatnią rzeczą, o którą mi chodziło, było by ktokolwiek rozumiał go dosłownie i czuł się tym zniesmaczony. m2

    OdpowiedzUsuń
  3. Absurdalny? o wypraszam sobie:P pokażę Ci to i owo jak się spotkamy!!:P Poza tym to raczej zmiana stylu odżywiania się, a nie drakońska dieta!! Więc nie rzucać mi tu w twarz absurdem!!M1

    OdpowiedzUsuń