http://www.flickr.com/photos/jwhitesmith/4181729453/
I oto nadszedł sławetny Dzień Kobiet. Jako zdeklarowana feministka powinnam wyhaftować swój sztandar kobiecości i wziąć udział w jakiejś Manifie lub zorganizować swoją własną, by zamanifestować... no właśnie, co? Jak już wspomniałam jestem feministką, ale taką raczej nietypową, bo bynajmniej nie widzę w 8 marca nic nadzwyczajnego i nie odczuwam najmniejszej potrzeby, by cokolwiek świętować. W ogóle do wszystkich tego typu świat jestem mocno zdystansowana. Z jakiej racji akurat tego dnia mam dostawać kwiatki, czekoladki, pończochy i czuć się wspaniałą i wyjątkową (jakbym się już tak na co dzień nie czuła;))? Nie ma w tym żadnej mojej zasługi, że jestem kobietą, niczym się do tego faktu nie przyczyniłam i całemu temu zamieszaniu z moją kobiecością jest winny mój tatuś i jego plemnik z chromosomem X. Ponieważ, nie odczuwam najmniejszej potrzeby, by rozmawiać dłużej o plemnikach mojego taty, chciałabym spróbować rozkminić, z czego, jako kobieta, powinnam się cieszyć 8 marca, co dla mnie osobiście powinno być powodem do radości...
W sumie, to nie wiem,co napisać, bo aby rzetelnie wymienić powody, dla których dobrze być kobietą, powinnam mieć skalę porównawczą i wiedzieć, jak to jest być mężczyzną. Jest to biologicznie niewykonalne, więc muszę pozostać w sferze domysłów. Hmmm, dobrze być kobietą, bo jesteśmy bardziej wrażliwe, emocjonalne, skłonne do współczucia (wyjąwszy osobniki o empatii ameby jak ja) i wbrew pozorom wielozadaniowe. Jesteśmy w stanie godzić pracę z drugim etatem żony i matki (wielki szacunek dla mojej mamy - kobiety tytana). Ogarniamy świat wokół siebie i ten własny, stworzony w naszych torebkach (patrz post na ten temat).W zależności od humoru możemy się ubrać i w spodnie i w spódnice (nawet, jeśli ten trend powróci, jednocześnie), że o sukienkach nie wspomnę. Możemy być mniej lub bardziej niezależne, zostać premierem, prezesem, dyrektorem, kobietą sukcesu, bizneswoman, kierowcą tira, górnikiem, spawaczem, niańką, matką, żoną, kochanką... Bo ten wiek, drogie panie i drodzy panowie, będzie, wg wszelkich znaków na niebie i ziemi, należał właśnie do kobiet To my zaczynamy zdobywać świat mediów, polityki, biznesu, nasze zdanie zaczyna być respektowane, słychać nas coraz bardziej i coraz głośniej, a nasze potrzeby stają się równie ważne, jeśli nie ważniejsze od męskich. Pomijając nadmiar ciążących na nas obowiązków i wymagać społecznych (patrz dekalog), mamy przed sobą ogrom możliwości, o którym dziewiętnastowiecznym emancypantkom się nie śniło i tylko od naszej determinacji zależy, które drzwi się przed nami otworzą, a które pozostaną zamknięte... Więc to, jest chyba właśnie to, co można 8 marca oblać i świętować, i co jest powodem do radowania się z bycia kobietą.
Cóż, powiedzmy, że przekonałam samą siebie (mam nadzieję, że i drogich czytelników) do dnia kobiet, więc zakrzyknę teraz, w imię godnego spuentowania tego posta: niech się święci 8 marca!!! m2

A ja na to, że życzę wszystkim satysfakcji i wewnętrznego zadowolenia z bycia KOBIETĄ!! Bo dobrze wiemy, że bycie kobietą to rewelacyjna sprawa! Mężczyznom zazdroszczę tylko jednego, mianowicie, tego, że nie analizują każdej sytuacji tak wnikliwie i dokładnie jak my. Jak dobrze byłoby czasem wyłączyć dogłębne myślenie:P M1
OdpowiedzUsuńmała i całkiem drobna uwaga: dekalog w takim samym stopniu obowiązuje kobiety, jak i mężczyzn. A nawet, gdyby się czepiać słów, to bardziej mężczyzn (nie pożądać żony, a nie ma mowy o pożądaniu przez kobietę cudzego męża). MN
OdpowiedzUsuń