http://www.flickr.com/photos/seandavis/4483079452/
Znów spadną na mą biedną głowę głosy krytyki, ale muszę to napisać: marzy mi się powrót cenzury. Uściślam od razu, nie chodzi tu o monopol władzy na prawdę, jedną poprawną linię polityczną itd. Idzie mi o cenzurę artystyczną. Tak, ja - polonista (nie ma chyba sensu już dłużej się z tym kryć), a do tego polonista z pewnymi tendencjami do czynienia poezji, całym sercem popieram wprowadzenie cenzury dla twórców kultury i sztuki. Marzy mi się indeks tematów zakazanych, spis form i estetyki grzesznej, listy tabu, którego pod groźbą ciężkich prac fizycznych nie można będzie łamać. Bo też moi mili, za dobrze się naszym twórcom porobiło, wręcz im się w dupach poprzewracało od tej wolności słowa, od tej swobody i nieograniczonych możliwości. A skoro wszystko wolno, to wolno byle jak, bez polotu, bez sensu. To można pisać piosenki o niczym, o dupie Maryni, o zakupach w Biedronce i spóźniającym się okresie...
No właśnie, bo to, co mnie mierzi najbardziej, to płycizna i słabizna polskich piosenek. Kij z tymi popowymi, komercyjnymi, ale nawet te rockowe, teoretycznie niszowe, wręcz awangardowe sprawiają, że ręce mi się załamują... A przecież mamy taką bogatą tradycję ambitnej i wybitnej piosenki rockowej! No ale, moim zdaniem, wszystko to zeszło na psy. Są jakieś tam pojedyncze światełka w tunelu, że o Grabażu wspomnę, ale to jeden promyk nadziei na tle bardzo chmurnego, wg mnie, nieba.
Żeby nie być gołosłowną, podam teraz przykład piosenki, która sprawia, że automatycznie wyłączam radio, bo po prostu nie mogę jej słuchać. Zespół nazywa się Lipali, a referen jednego z ich przebojów brzmi:
I wiem, że mogę
wiem, że mogę
choć mam pod skórą coś jakby strach
lecz mimo tego wiem , ze mogę
zanurzyć się w bezmiarze dnia.
wiem, że mogę
choć mam pod skórą coś jakby strach
lecz mimo tego wiem , ze mogę
zanurzyć się w bezmiarze dnia.
No i niech będzie, że mam skojarzenia itd., ale już po pierwszym wysłuchaniu tej piosenki wiedziałam, że świetnie nadawałaby się na hymn anonimowych impotentów. Zresztą, nie tylko refren, cała reszta idealnie wkomponowuje się w tę kłopotliwą przypadłość. Jako polonista i słuchacz pytam się, co to za banały: strach pod skórą", "zanurzanie się w bezmiarze dni"? Co to za pierdy i bzdety? Gdzie się podziały aluzje, metafory, zabawa słowem? Czemu wykłada się od razu kawę na ławę, a bebechy na wierzch? A może ja bym sama w tych bebechach chciała pogrzebać, poszukać, podomyślać się?
Cenzura była super. Wymuszała twórczość, kreatywność, inwencję... Ja chcę rockowej poezji śpiewanej, a nie porównań miłości do pluszowych misiów, piosenek, o kumplach, którzy sobie gdzieś pojechali i innych nieudolnych prób wywlekania swych uczuć...Gdzie stary maanam, tlove, perfect??? Się pytam, gdzie???
Idę o zakład, że M1, skądinąd miłośniczka współczesnego polskiego rocka, zmyje mi głowę za tego posta. Będzie grzmieć o wspaniałości Comy, za która ja osobiście nie przepadam i innych dziesiątkach zespołów, co to ją na kolana powalają... Ale zawczasu jej przypominam i drogim czytelnikom także, że o gustach się nie dyskutuje, a me osobliwe są stęsknione i wygłodniałe słów pięknych i mądrych. Ech, cenzuro wróć!!! m2
Czas zatem podwinąć rękawy i ripostę zbudować. Oczywiście w 99% nie zgadzam się z m2:), ale wszyscy którzy mnie znają właśnie chyba takiego stanowiska się spodziewali. Kobieto!! Kto Twoim zdaniem powinien być we współczesnym świecie cenzorem? Jeśli przykładowo ludzie pokroju Świetlickiego, czy Nosowskiej, to byłabym w stanie przełknąć, to prawo, choć i tak uważałabym je za zbyteczne i niepotrzebne, ale takich ludzi dziś jest jak na lekarstwo. Któż więc miałby się podjąć, tego cholernie trudnego zadania? Profesorowie Uniwersytetów? Tęgie głowy? Gwarantuje Ci, że wtedy, że Muniek nie śpiewałby Kinga, no cóż, to za tekst o całowaniu się z papieżem? Nie śpiewałby też Stokrotki, którą tak uwielbiam, no bo jak pisać o jointach? Nie wspominając o Potrzebuję wczoraj, gdzie Muniek śpiewa o wąchaniu plastikowych kwiatów. Gdzież w starym T. Love wyszukane metafory?
Schodząc z biednego Muńka bezwstydnie włażę na Perfect, który, to zespół, jak dla mnie oprócz czterech piosenek, które wpisały się już do historii rocka w Polsce szybko się wypalił i od 15 lat nie ma nic zachwycającego do zaoferowania.
Pomijając kwestię, tego kto miałby zająć się cenzurą pytam według jakiego klucza? Subiektywnej oceny tak? Gdybyś więc była cenzorem zapewne poniższy tekst wydałby Ci się banalny i wróciłby do szuflady. Ja natomiast z całą stanowczością bym pozwoliła mu żyć poza zakamarkami biurka.
Siedzę i macham nogami
Z szóstego to sztuka cyrkowa i chwiejna
Framuga wstrzymuje mi ręce (metafora)
A ręce wstrzymują Mnie jednak (metafora)
Inaczej już dawno bym przepadł
I przepadłbym w śnieg ów bym przepadł.
Nad pola
Sunąwszy pod prąd
Pod śnieg
Ów niesiony
To wiatrem to wyciem (metafora)
Jak dobrze mi byłoby opaść
Z daleka od domu od okna
Na drzewa
Na drogę
Na lipiec
Na środek Świeżego miesiąca
Gdzie troski nie gryzą nie gniotą (ożywienie)
A wokół nikogo i upał
Co włosy przemieniłby w złoto. (metafora)
Zapomnieć, że zima i zgrzyty
Że wycie przenika przez ściany
I poczuć na sobie tę ciszę (metafora)
I ową się ciszą dokarmić. (metafora)
(Tekst nie jest banalny. Jest poetycki. Skoncentrowałam się na metaforach, ale środków artystycznego wyrazu jest oczywiście więcej;P. Podoba mi się ten tekst. Zatkało?)- ZATKAŁO BO JEDNAK PODOBA CI SIĘ COŚ COMY!
Co, do dziesiątków zespołów, współczesnych, polskich, które rzekomo, tak uwielbiam, to myślę, że może około czterech, by się znalazło, więc nie wiem skąd Twe przeświadczenie, że jest ich, aż tyle:)
Chcesz poezji rockowej? Rozumiem, że jak zespół wygrywa konkurs piosenki aktorskiej, to śpiewa gniot? tak, tak piję do Comy!:) Myślę, że znasz góra 5 tekstów Comy i dlatego tak się wypowiadasz:)
Mam zatem propozycję, żeby każdy dla siebie był cenzorem i recenzentem i przepuszczał tylko przez ucho środkowe, to co lubi. Amen! M1
ps. Metafora to był tylko przykład. Chodziło mi o piosenki z duszą, jakimiś uczuciami, a nie pustymi słowami ułożonym na prędko do byle jakiej muzyki. King i stokrotka są zarąbiste... A Comą się po prostu i mimo wszystko, i nadal nie zachwycam...
Czas zatem podwinąć rękawy i ripostę zbudować. Oczywiście w 99% nie zgadzam się z m2:), ale wszyscy którzy mnie znają właśnie chyba takiego stanowiska się spodziewali. Kobieto!! Kto Twoim zdaniem powinien być we współczesnym świecie cenzorem? Jeśli przykładowo ludzie pokroju Świetlickiego, czy Nosowskiej, to byłabym w stanie przełknąć, to prawo, choć i tak uważałabym je za zbyteczne i niepotrzebne, ale takich ludzi dziś jest jak na lekarstwo. Któż więc miałby się podjąć, tego cholernie trudnego zadania? Profesorowie Uniwersytetów? Tęgie głowy? Gwarantuje Ci, że wtedy, że Muniek nie śpiewałby Kinga, no cóż, to za tekst o całowaniu się z papieżem? Nie śpiewałby też Stokrotki, którą tak uwielbiam, no bo jak pisać o jointach? Nie wspominając o Potrzebuję wczoraj, gdzie Muniek śpiewa o wąchaniu plastikowych kwiatów. Gdzież w starym T. Love wyszukane metafory?
Schodząc z biednego Muńka bezwstydnie włażę na Perfect, który, to zespół, jak dla mnie oprócz czterech piosenek, które wpisały się już do historii rocka w Polsce szybko się wypalił i od 15 lat nie ma nic zachwycającego do zaoferowania.
Pomijając kwestię, tego kto miałby zająć się cenzurą pytam według jakiego klucza? Subiektywnej oceny tak? Gdybyś więc była cenzorem zapewne poniższy tekst wydałby Ci się banalny i wróciłby do szuflady. Ja natomiast z całą stanowczością bym pozwoliła mu żyć poza zakamarkami biurka.
Siedzę i macham nogami
Z szóstego to sztuka cyrkowa i chwiejna
Framuga wstrzymuje mi ręce (metafora)
A ręce wstrzymują Mnie jednak (metafora)
Inaczej już dawno bym przepadł
I przepadłbym w śnieg ów bym przepadł.
Nad pola
Sunąwszy pod prąd
Pod śnieg
Ów niesiony
To wiatrem to wyciem (metafora)
Jak dobrze mi byłoby opaść
Z daleka od domu od okna
Na drzewa
Na drogę
Na lipiec
Na środek Świeżego miesiąca
Gdzie troski nie gryzą nie gniotą (ożywienie)
A wokół nikogo i upał
Co włosy przemieniłby w złoto. (metafora)
Zapomnieć, że zima i zgrzyty
Że wycie przenika przez ściany
I poczuć na sobie tę ciszę (metafora)
I ową się ciszą dokarmić. (metafora)
(Tekst nie jest banalny. Jest poetycki. Skoncentrowałam się na metaforach, ale środków artystycznego wyrazu jest oczywiście więcej;P. Podoba mi się ten tekst. Zatkało?)- ZATKAŁO BO JEDNAK PODOBA CI SIĘ COŚ COMY!
Co, do dziesiątków zespołów, współczesnych, polskich, które rzekomo, tak uwielbiam, to myślę, że może około czterech, by się znalazło, więc nie wiem skąd Twe przeświadczenie, że jest ich, aż tyle:)
Chcesz poezji rockowej? Rozumiem, że jak zespół wygrywa konkurs piosenki aktorskiej, to śpiewa gniot? tak, tak piję do Comy!:) Myślę, że znasz góra 5 tekstów Comy i dlatego tak się wypowiadasz:)
Mam zatem propozycję, żeby każdy dla siebie był cenzorem i recenzentem i przepuszczał tylko przez ucho środkowe, to co lubi. Amen! M1
ps. Metafora to był tylko przykład. Chodziło mi o piosenki z duszą, jakimiś uczuciami, a nie pustymi słowami ułożonym na prędko do byle jakiej muzyki. King i stokrotka są zarąbiste... A Comą się po prostu i mimo wszystko, i nadal nie zachwycam...

A czy szanownym autorkom bloga nie wydaje się, że dokonując swoich analiz same wywalają kawę na ławę i piszą o porażająco oczywistych sprawach?
OdpowiedzUsuńnie, nie wydaje nam się:) mam nadzieję, że nie narażam się M1, wypowiadając się w jej imieniu. m2
OdpowiedzUsuńBycie na kacu zaiste może utrudniać czytanie ze zrozumieniem, choć myślę, że w stanie całkowitej trzeźwości i jasności umysłu nie zrozumiałabym Twego komentarza Anonimie. Proszę zatem o sprecyzowanie, takich sformułowań jak: analiza, kawa na ławę i przerażająco oczywiste sprawy. Pozdrawiam i idę po wodę!!M1
OdpowiedzUsuńA ja nie rozumiem fenomenu Nosowskiej...
OdpowiedzUsuńNosowska-rzecz gustu:) i co z tym wyjaśnieniem powyższych sformułowań? M1
OdpowiedzUsuńkawa na ławę oznacza tyle, że nie znalazłem tu ani jednego tekstu, który nie byłby wyważaniem otwartych drzwi.
OdpowiedzUsuńPrawidłowo zatem! Czytanie ze zrozumieniem, to podstawa! Choć czerwony kolor lubię, choć koszulkę z Che mam, to haseł rodem z rewolucji październikowej nie głoszę i drzwi wyważać nigdy nie miałam zamiaru. Piszę w swoim imieniu, choć jak mniemam m2 podziela moje zdanie. M1
OdpowiedzUsuńwniosek jest prosty - ludzi trzeba trzymać za ryj, żeby choć trochę się postarali! Komuno wróć!
OdpowiedzUsuń