http://www.flickr.com/photos/sheilatostes/801860855/ woman IV - grafitti, Rio de Janeiro
no i mam zagwozdkę z tą definicją. ponieważ o ile z feminizmem jest względnie łatwo, bo generalnie wszyscy wiedzą, że chodzi o równouprawnienie i jednaki status kobiet i mężczyzn, to już kobiecość jest pojęciem obszernym nieomal jak Ocean Spokojny... przepraszam za truizm i banał, ale ile kobiet tyle rodzajów kobiecości. no ale słowo się rzekło i trzeba coś napisać. postanowiłam problem potraktować z przymrużeniem oka. kobiecość to: notoryczny, nieustanny, postępujący i trudny do wytłumaczenia bałagan w torebce, odwieczny egzystencjalny problem w co się ubrać, popadanie w histerię z powodu złamanego paznokcia, wieczne niezadowolenie ze swojego wyglądu, wymyślanie sobie niestworzonych problemów i przejmowanie się wszystkim począwszy od dziurki w pończosze po dziurę ozonową... cóż, osoby niezadowolone z takiego postawienia sprawy i urażone lekkim potraktowaniem problemu proszę o rozwinięcie zagadnienia w komentarzach. m2
ps. a żeby nie było dodam, że kobiecość to także wielka siła, wytrwałość, determinacja i przenikliwość, oczywiście w różnym natężeniu i w zależności od jednostki oraz czynnika charakterologiczno-genetycznego.
no i mam zagwozdkę z tą definicją. ponieważ o ile z feminizmem jest względnie łatwo, bo generalnie wszyscy wiedzą, że chodzi o równouprawnienie i jednaki status kobiet i mężczyzn, to już kobiecość jest pojęciem obszernym nieomal jak Ocean Spokojny... przepraszam za truizm i banał, ale ile kobiet tyle rodzajów kobiecości. no ale słowo się rzekło i trzeba coś napisać. postanowiłam problem potraktować z przymrużeniem oka. kobiecość to: notoryczny, nieustanny, postępujący i trudny do wytłumaczenia bałagan w torebce, odwieczny egzystencjalny problem w co się ubrać, popadanie w histerię z powodu złamanego paznokcia, wieczne niezadowolenie ze swojego wyglądu, wymyślanie sobie niestworzonych problemów i przejmowanie się wszystkim począwszy od dziurki w pończosze po dziurę ozonową... cóż, osoby niezadowolone z takiego postawienia sprawy i urażone lekkim potraktowaniem problemu proszę o rozwinięcie zagadnienia w komentarzach. m2
ps. a żeby nie było dodam, że kobiecość to także wielka siła, wytrwałość, determinacja i przenikliwość, oczywiście w różnym natężeniu i w zależności od jednostki oraz czynnika charakterologiczno-genetycznego.

Wszystko co napisała m2 to prawda jednak dla mnie kobiecość to przede wszystkim piękno. I nie piszę to tylko o pięknie zewnętrznym. Popatrzmy jakie piękne cechy ma kobieta - wrażliwość, czułość, empatia...
OdpowiedzUsuńKobiecość to piękno
obiecość to także chorobliwe zamiłowanie, a raczej jakiś biologiczny przymus do permanetnej analizy. WSZYSTKIEGO. Każdego spojrzenia, gestu, słowa. Jedna sytuacja- tysiące potencjalnych znaczeń. I tak każdego dnia, aż zaczynamy się gubić, co gdzie i dlaczego.
OdpowiedzUsuńPodpisuję sie pod komentarzem wyżej- kobiecość to również wrażliwość, ogromna wrażliwość. Czasem nawet przewrażliwienie, które jednak jakimś cudem nie kłóci się z chowaniem własnej kobiecej dumy do kieszeni. A to zazwyczaj boli.
Kobiecość to również siła, ogromna. I zdolność to godzenia ze sobą tak wielu obowiązków i troszczenia się o tak wiele osób jednocześnie.
Jej czarna strona? Zbyt często zapominamy o tej naszej kobiecości, a piękno umiemy dostrzec wszędzie, tylko nie w sobie.
A.
Kobiecość to delikatność, kruchość i umiejętność "bycia" kobietą..to także seksualność,, ale tutaj brniemy w kolejną definicję.
OdpowiedzUsuńŚwiadomość własnej kobiecości pozwala mówić o feminizmie. A czym właściwie jest kobiecość? To takie subtelne Coś czego nie da się jednoznacznie zdefiniować:)
OdpowiedzUsuńdrodzy czytelnicy, dziękuję za komentarze. trochę martwi mnie to, że moja empatia na poziomie ameby i delikatność czy też subtelność jaskiniowca dyskwalifikują mnie jako kobietę. nadrabiam, co prawda przewrażliwieniem i zamartwianiem się, ale czy to wystarczy??? m2
OdpowiedzUsuńM2 przecież wiesz, że tyle ile kobiet..tyle twarzy owych ,,kobiecości"...a pewnie z empatią na poziomie ameby przesadziłaś:)...ja mam empatii dla całego świata:) chętnie się podziele!!:)M1
OdpowiedzUsuńPrzemyśłałam, to co napisała Anonimowa A.:)i ma 100% racji ja też zawsze doszukuje się 10 dna..w rzeczach, które tak naprawdę posiadają najwyżej 2:)...
OdpowiedzUsuńKobiecość nieodzownie kojarzy mi się jeszcze z takim niedopowiedzeniem..szczególnie jeśli chodzi o kontakty damsko-męskie..lubimy być tajemnicze...nieodkryte...M1
"lubimy być tajemnicze...nieodkryte..." niestety ja jako żona (o zgrozo co ja robię na blogu feministycznym?) wiem już, że jeżeli chcemy coś od mężczyzn musimy to wyłożyć jasno i czytelnie. Jeżeli liczę na komplement (po kilku latach) nie wystarczy że założę seksowną bieliznę (podpisuję się pod niepaleniem staników;) i będę się prężyć jak ta kocica na kanapie. Po kilku godzinach boli tylko kark więc czasem lepiej prosto z mostu wypalić..."kochanie czy ładnie wyglądam?" tak samo jak "kochanie mógłbyś wynieść śmieci? JUŻ wynieść śmieci?"
OdpowiedzUsuńa kto powiedział, że żona nie może być feministką!!! tu się nie ma czego wstydzić i czemu dziwić. tak powinno być;) m2
OdpowiedzUsuń