http://www.flickr.com/photos/gauravtrivedi/4627600978/
Zdaje się, że sporo wody upłynęło w Wiśle odkąd tu, na tym oto blogu, plułam jadem. No to najwyższy czas to zmienić. Ostatni okres był dla mnie trudny. Nazbierało się we mnie żółci, złości i ogólnej niechęci do świata tyle, że mogłabym nią zapełnić 1/3 Wielkiego Kanionu. Czarę goryczy przelało troje ludzi, którzy w chwili obecnej znajdują się na mej sławetnej liście "osób do skopania tyłka". Przesunięcia na niej są dość znaczne, a czołowe top 3 wymaga upamiętnienia.
1. "Kwiatuszku-gwiazdeczko" - osoba słodka do zarzygania. Osoba, która zdrabnia wszystko i wszystkich. Nigdy do nikogo nie zwróci się normalnie. Będzie mówiła o tobie "misiu", "gruszeczko", "dziuniu", "dziewuszko", "kwiateńku" itd. A do tego nie przymknie się. Jeśli tylko cię dopadnie, będzie trajkotać, nadawać, pieprzyć w nieskończoność i bez sensu. Na każdy temat znajdzie żart, humoreskę, anegdotę. O wszystkim coś czytała, coś widziała, a do tego ma szerokie koneksje - wszystkich zna i o każdym coś powie. Najbardziej bawią ją jej własne żarty i na każdym kroku podkreśla, że "ja jestem tolerancyjna, ale..." Upierdliwa do granic wytrzymałości. Nadęta i wzdęta. Koszmar dzienny i nocny. Chodząca masakra.
2. "Klękajcie narody" - wygórowane mniemanie o sobie. Podkreślanie swoich zasług na każdym kroku. Osoba typu "ja to" i "ja tamto". Świat by się bez niej zawalił. Niezadowolona ze wszystkiego. Wiecznie w pretensjach, dąsach i wątach. Bo ona to i ona siamto. Jej zdanie musi być twoim zdaniem. A do tego dwulicowa. Wkoło rozpowiada jedno, jak to jej źle na świecie, jak to jej się dzieje krzywda, a potem wchodzi w tyłki i podlizuje się tym, których wcześniej oczerniała. Marudna, apodyktyczna i kompletnie nie do strawienia. Rzyg miesiąca.
3. "Jestem Bogiem" - typ "patrzcie i podziwiajcie, oto przybyłem". Tu się uśmiechnie, tu zażartuje. Rzuca sucharami i zabawnymi dowcipami prowadzącego. Przeświadczony o tym, że jak się uśmiechnie, zamruga oczętami, to wszyscy padną na kolana. Co złego, to nie on, bo przecież on jest cały uroczy i zniewalający. Chodzi i się mizdrzy. Tu komplemencik, tam kolejny. Krętacz i kombinator. To trochę na lewo, tam na prawo, wszystko się kręci, jak on zagra. A jak mu ktoś nie przytaknie, to pąsowieje, zasmuca się i czmycha jak oparzony, by lizać rany i układać kolejne zabawne kalambury. Pinda i czaruś. Porażka roku
No i jak tu nie pluć jadem? Jak nie planować zbiorowego zabójstwa? Jak ja mogę wytrzymać z trzema takimi osobami wokół siebie? Nie masz, nie masz nadziei, bo zneutralizować ich nie można. Żal i sromota;( m2

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz