http://www.flickr.com/photos/dominiksyka-photography/4334590250/
Dawno, dawno temu z przyjaciółką wymyśliłyśmy własny sposób komunikowania się. Mieszkając od siebie w odległości kilku bloków wpadłyśmy na pomysł sygnałów świetlnych. Jedna puszczała za pomocą świateł znaki w kuchni, druga we własnym domu próbowała je odczytać. 2 mignięcia - przyjdź do mnie, 3- nie mogę, 4 - mam szlaban itd. System, czego można było się spodziewać, na dłuższą metę nie zdał egzaminu, no ale śmiechu i zabawy było przy nim, co niemiara.
Dziś tego problemu nie ma. Nie trzeba czatować w kuchni o umówionych porach, by w razie czego dostrzec miganie świateł. Żeby się porozumieć wystarczy błyskawicznie wystukany i równie szybko wysłany sms. Przy odpowiedniej taryfie nie stanowi problemu dzwonienie do siebie i wielogodzinne plotkowanie. Technologia współczesna w swej szczodrobliwości uraczyła nas także szeregiem komunikatorów, portali, skrzynek mailowych. Tak, czy inaczej przed komunikatami ze świata się nie ucieknie.
Czy system działa? Momentami mam wrażenie, że wcale nie lepiej, niż moje z koleżanką znaki świetlne. Sytuacja sprzed kilku dni: wysyłam smsa z pytaniem do kilku osób. Cisza. Po ponad sześciu godzinach dostaję jedną odpowiedź, zresztą niewiele mówiącą. Następnego dnia, otrzymuję wiadomość na gg od następnej osoby. Na szczęście trochę bardziej konkretną. Po trzech dniach od kolejnego znajomego odbieram maila, a po nieomal tygodniu ostatni kolega pisze do mnie na fb. Mówi się, że od przybytku głowa nie boli, ale ja poczułam nie tyle ból, co wręcz szalejąca migrenę. Wychodzi na to, że aby móc skomunikować się sensownie z kilkoma osobami jednocześnie powinnam być non stop online na wszelakich komunikatorach, portalach i skrzynkach mailowych. Zwariować można, a przy tym i tak nie ma się pewności, czy ci, do których piszesz, dzwonisz itd. w ogóle raczą odpisać na którykolwiek z dostępnych sposobów. Czy tylko ja mam wrażeniem, że zapędzamy się w jakiś komunikacyjny kozi róg? No i aż strach czekać na jakiekolwiek odpowiedzi, bo kto wie, czy znajdą się poniżej w komentarzach a może pod linkami na fb lub na naszym adresie mailowym... Cytując klasyka, co to będzie, co to będzie? m2

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz