http://www.flickr.com/photos/irisgurumi/2249550939/
Ten post będzie o torebkach. Wiem, że taki już był, ale chcę tym razem omówić inny wątek z tymże dodatkiem związany. Rozglądam się po ulicach, tramwajach, autobusach i gdzie okiem nie sięgnę, tam widzę kobiety juczne. Niższe, wyższe, grubsze, chudsze, te młodsze i te starsze - one wszystkie dźwigają w swych rękach i na swych ramionach wypchane po brzegi i niebotycznie ciężkie torby. Ja sama przez ramię mam przewieszoną listonoszkę z rzeczami osobistymi, w jednej dłoni trzymam płócienną torbę z dokumentami i książkami, w drugiej zaś reklamówkę z zakupami. I tak dzień w dzień wlokę przez pół miasta ten majdan, bo jakbym się nie głowiła nad spakowaniem przed wyjściem do pracy, jedna torba zawsze okazuje się niewystarczająca. Przyglądam się też moim koleżankom i widzę, że one również z mniej niż dwoma torbami z domu nie wychodzą. Ze zdumieniem zauważyłam ostatnio, że w trzech moich najczęściej używanych torbach odpruwają się ramiączka. Jestem zatem kobietą juczną. Dźwigam na swych ramionach połowę mego mieszkania, z której to połowy wszystko jest mi absolutnie i koniecznie potrzebne. Myślałam kiedyś, że byłoby niesamowicie, gdyby NFZ refundowało botoks;) Zmieniam zdanie. Stanowczo domagam się refundowania nowych torebek. m2

A ja chciałam dodać, że zauważyłam pewną męską tendencję, mianowicie panowie uwielbiają dokładać do damskich torebek jakieś "drobiazgi", które powodują, iż lekka torebka przeradza się w ciężką torbę i tak, ja też jestem zawsze przeładowana, ale zrzucam to na moje nieuporządkowanie i nieumiejętną segregację.M1
OdpowiedzUsuń