poniedziałek, 16 stycznia 2012

to se ne vrati...

http://www.flickr.com/photos/emilyrides/4953156818/

Kto nie kochał Dylana??? Na kim nie robiło wrażenia to, jak się uśmiecha, jak potrafi unieść jedną brew i generalnie to, jak wygląda? Nie zapomnę tych pełnych podniety i ekscytacji wieczorów przed tv, gdy czekało się na pojawienie się Dylana, jego widok w obcisłym białym tshircie, w skórzanej kurtce i w tym jego czarnym porsche. Ech. Ale, abstrahując od tej jednej postaci, całe BH90210 było fenomenem. Człowiek, będąc w 5-6 klasie SP, nie mógł się doczekać momentu, gdy będzie licealistą i będzie przeżywał podobne uniesienia i emocje jak serialowi bohaterowie. No i te ciuchy, ten szyk, ten  amerykański styl. Na głupiuteńkiej i naiwnej dziewczynce robiło to ogromne wrażenie...
Wracam wspomnieniami do tego serialu, bo jakiś czas temu na szkolnym korytarzu przyuważyłam uczennicę w koszulce z nadrukowanym zdjęciem z BH90210 właśnie. Zatrzymałam ją, by z sentymentem przyjrzeć się tshirtowi i westchnąć z zadumą i nostalgią: "ach, moja młodość" (i z zazdrością też, bo ja zawsze taką bluzkę mieć chciałam, a tu sobie gówniara spokojnie po szkole łazi i paraduje w przedmiocie mego pożądania). Zatrzymane dziewczę uśmiechnęło się do mnie serdecznie i odpowiedziało, że lubi taki oldskul. Serce we mnie zamarło, puls przyspieszył, a w głowie zrodziło się rozpaczliwe pytanie "kiedy, do cholery, moja młodość stała się oldskulowa???".
To głupie przejmować się tym, co naturalne. Tym, że są ode mnie ludzie młodsi, dla których to, co dla mnie było szczytem nowoczesności i podziwu, dla nich jest tylko oldskulem. Ale to jednak smutne, że w ferworze życia zaczęła się zacierać, albo już się zatarła granica pomiędzy beztroską młodością, a dojrzałym i dorosłym życiem. I niby nie chciałabym za żadne skarby świata powrotu do LO (jako uczennica) i w sumie chyba bardziej lubię siebie obecną, niż tą sprzed ponad dziesięciu lat, ale jakoś mi jednak smutno, że ta wspomniana dorosłość coś we mnie bezpowrotnie wyprała...
I tak z sentymentu zerknęłam na kilka odcinków BH90210 w sieci (dzięki Ci Boże za Internet!!!), by po kilku chwilach z zaskoczeniem zauważyć, że magii nie ma, że Dylan owszem, nadal zalotnie poruszą brwią, ale cały serial jest płytki, miałki, a momentami śmierdzi dydaktycznym i to mało subtelnym smrodkiem. Czar prysł. Została się tylko pokaźnej grubości teczka z wycinkami i plakatami, jako świadectwem minionej fascynacji. Pewnie tak jest lepiej, ale i tak, jakaś część mnie wzdycha z nutą goryczy, że "to se ne vrati..." Cóż, wniosek z tego jest taki, że trzeba mi się opancerzyć i czekać na kolejne, brutalne uświadomienie, co z mej młodości jest już oldskulowe. Ze względu na charakter mej pracy pewnie dowiem się tego szybciej, niż później, ale nie martwcie się. O kolejnym takim oświeceniu poinformuję Was niezwłocznie. m2

2 komentarze:

  1. ja pamiętam emisję pierwszego odcinka..jakby to było dziś..potem pamiętam, że Potocka robiła polską wersję, która oczywiście nie umywała się nawet w połowie:) pamiętam ten szał i podziały na wielbicieli Brendy,Kelly na wielbicieli Brendona czy Dylana..i te małe książeczki ze zdjęciami, które mam do dziś:) a co do oldskula..cieszmy się, że nasze "świętości" z lat szczeniackich są tak nazywane..kiedyś będą prehistorią..a pewnego dnia nikt o nich nawet nie wspomni M1

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, teraz już inaczej patrzy się na ulubione seriale młodości.
    Ja się zbieram za obejrzenie Miasteczka Twin Peaks, ciekawe, czy też będzie tak przerażało...
    MN

    OdpowiedzUsuń