poniedziałek, 31 października 2011

bez serca

http://www.flickr.com/photos/diorama_sky/3520962802/

Pamiętacie łańcuszki z podstawówki? "Przepisz ten list dwadzieścia razy i wręcz go swoim przyjaciołom, a tej nocy przyśni Ci się miłość Twego życia, a za tydzień wygrasz miliard w totka" albo"Jeśli nie przepiszesz tego listu trzydzieści razy, umrzesz w samotności, będziesz brzydka i pomarszczona". Pojawienie się w klasie takiego łańcuszka prowadziło do sytuacji kuriozalnych, gdyż dając taki list koleżance, było nieomal pewne, że ona jeden z przepisanych da tobie. I na nic tu się zdawały dopiski do listów, żeby nie pisać zwrotnych. Podobna sytuacja była z smsami. "To są *** gwiazdki szczęścia, wyślij je pięciu osobom, a zawsze będziesz szczęśliwa". Zdarzało mi się w przeciągu minuty dostać z dziesięć takich wiadomości od dziesięciu różnych osób. Odpowiadałam na takie smsy mniej więcej tak: "to są @@@ kupy szczęścia, wyślij je pięciu osobom, a już nigdy nie wdepniesz w psie gówno." Za specjalnie miłe to z mojej strony nie było, ale też i nikt się na mnie nie obraził, za to zrozumiał, że łańcuszków się do mnie nie wysyła.
Dziś w dobie Internetu pojawił się inny typ łańcuszków. Są to maile lub posty wklejane na FB z opisem chorego dziecka i z prośbą o pomoc. Wiem, że dotykam delikatnej kwestii, ale nie mam zamiaru czepiać się apeli o ratowanie życia, ale raczej ich formy. Muszę przyznać, że nie mam zaufania do tego typu próśb. Pojawiają się znikąd i właściwie budzą masę wątpliwości. Nawet jak zawierają zdjęcie chorego dziecka, to w dzisiejszych czasach wszystko przecież można z internetu ściągnąć i podać w wiadomości jako swoje. Mniejsza o to. Najbardziej irytują mnie i automatycznie skłaniają do skasowania takiej wiadomości dopiski typu: "jeśli tego nie opublikujesz, to znaczy, że jesteś bez serca". I tu włącza mi się przekorna część mojej osobowości. Bo takiego emocjonalnego i bardzo niskiego szantażu po prostu nienawidzę. Kim niby jest i za kogo się uważa jakiś tam anonimowy dla mnie ktoś, abstrahując od tego, czy jest chory, czy nie, żeby mnie oceniać i w tak nachalny sposób mną manipulować? Po takim dopisku wiadomość, post jest wywalana do kosza, a ten od razu opróżniany. Wolę wysłać smsa legalnie działającej fundacji, niż brać udział w jakiś szemranych zbiórkach.
Moja niechęć do tego typu akcji bierze się też z pewnego doświadczenia sprzed kilku lat, gdy na ulicach mego miasta spotkałam żebrzącą dziewczynę z widocznym upośledzeniem. Prosiła o 5 zł. na chleb, bo jej mamę zabrali do szpitala, a ona została sama. Zbyłam ją standardowym "nie mam pieniędzy", które rzecz jasna w portfelu miałam. Ba, tego samego dnia kupiłam sobie torebkę za duże jak na mnie wtedy pieniądze. Jakie mnie po tym męczyły wyrzuty sumienia... Że ta biedna, chora głoduje, błąka się po ulicach, a ja chodzę dumna i blada, a do tego bez serca z drogą torbą po mieście. Oj gryzło mnie, gryzło czas długi, aż tu któregoś dnia widzę ją pod supermarketem. Podchodzi do mnie, prosi o pieniądze. Bez zastanowienia wyjęłam portfel, wyciągnęłam 5, czy nawet 10 zł i poczułam się lepiej... na chwilę. Bo oto dziewczyna nie odczekawszy nawet na to, żebym się ciut oddaliła, podbiega do jakiegoś lumpka stojącego pod sklepem, zgaduję, że tatusia lub jakiegoś wujka i oddaje mu moje pieniądze. Dziwne, ale nie poczułam się jak kretynka, nawet się nie zezłościłam. Za to nigdy więcej, żadnemu żebrzącemu o pieniądze kasy nie dam. No, chyba, że poprosi konkretnie o bułkę, a nawet wprost i bez skrępowania o ufundowanie piwa. A inni, niech mówią, że jestem bez serca, bo i bez serca będę kasowała wszelkie wiadomości z taką puentą. m2

2 komentarze:

  1. a ja nadal żyje w wielkiej nieświadomości życiowej i za każdym razem w takiej sytuacji sięgam po kolejne złocisze dla takich ludzi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio będąc w Pabianicach w kościele znalazłam na jednej z ławek leżącą kartkę, na której napisana była tzw instrukcja spełniania próśb, otóż należało przepisać kilka razy daną modlitwę i pozostawić ją w kościele, a wtedy na pewno wszystkie nasze prośby zostaną wysłuchane...smutne..M1

    OdpowiedzUsuń