http://www.flickr.com/photos/hebe/2557221955/
Gdyby dziś ktoś mnie spytał o wymarzony zawód, bez zastanowienia odpowiedziałabym, że chciałabym być aktorką w "Modzie na sukces". I możecie się ze mnie śmiać do woli, ale ja piszę absolutnie serio. Taka praca, oczywiście jeśli dostałoby się jakąś pierwszoplanową rolę, naprawdę musi być fuchą wszech czasów. Bo tak sobie myślę, że atmosfera na planie musi być zarąbista. Ci ludzie pracują ze sobą od ponad trzydziestu lat, a trzon obsady właściwie pozostaje niezmienny. Ba, Taylor dwa razy umierała, bo się nie mogła z szefostwem dogadać, ale to nie była żadna przeszkoda, by potem dwakroć wstała z martwych. Jaka to super perspektywa: iść na bezrobocie, nie martwić się, że trzeba będzie kosze na śmieci przeszukiwać, by się najeść, a zawsze mieć świadomość, że ma się ciepłą posadkę na podorędziu. I dostanie takiej roli, poza odpowiednią gażą, miałoby jeszcze inne plusy. W tym serialu nie można być brzydkim, więc zawsze będzie się nosić zarąbiste ciuchy, będzie się miało super makijaż, fryzurę, będzie się pięknym, cudnym, zadbanym. Nigdy nie założy się dwa razy tej samej kiecki, a od noszenia szpilek nie będą bolały nogi, bo to będą takie, od których boleć nie ma prawa... No a nawet jeśli, to przecież znajdzie się ktoś, kto je fachowo potem wymasuje. A do tego to urozmaicenie fabularne. Wyobraźmy sobie plan tygodnia takiej aktorki: w poniedziałek bierze ślub, we wtorek ma podróż poślubną, w środę mąż zostaje porwany, w czwartek pocieszenie znajduje w ramionach szwagra, w piątek mąż się odnajduje, w sobotę okazuje się, że jest w ciąży, ale nie jest pewna, z którym z braci. I przy takim harmonogramie można poprzymierzać sobie kiecki ślubne, poobściskiwać się z dwoma przystojniakami i do tego, wyjechać na plan zdjęciowy w jakieś ładne miejsce... Bombowo!!!
I tak sobie myślę, że ci wszyscy ludzie nie tylko muszą się lubić, ale i mieć niezły ubaw w robocie po prostu. Wyobraźmy sobie pracę takich scenarzystów. Oni muszą mieć gdzieś jakiś monstrualny wykres z datami i informacjami kto, z kim, kiedy i jak długo. Bo co jak co, ale do kazirodztwa dojść nie może, no powiedzmy do domniemanego, żeby się na kilkanaście odcinków nuta grozy pojawiła, ale to chyba jedyna z granic, której przekroczyć nie wypada. I wyobrażam sobie, że ci scenarzyści patrzą na ten grafik, popijają kawę, popalają dymka i debatują, dyskutują, głowią się kto tu się jeszcze z kim nie przespał, upewniają się czy może się przespać, zastanawiają się kto zajdzie w ciąże, czy aby na pewno ten ktoś nie jest bezpłodny, kogo trzeba ożenić, kogo rozwieść, kto będzie sparaliżowany, porwany, postrzelony... Oczami wyobraźni widzę, widzę jak pokładają się ze śmiechu na podłogach, jak ryczą z uciechy i zabawy:)
Ach, marzy mi się, po prostu marzy mi się rola takiej Brooke... m2

hahaha boskie ! co do kazirodztwa nie byłabym taka pewna, w końcu Brooke spała już chyba ze wszystkimi ! :D Jeśli zdradzi Cię chłopak i nie wiesz z kim, możesz śmiało podejrzewać Brooke. A fucha rzeczywiście niezła ;-) Stabilna :P
OdpowiedzUsuńA ja zdecydowanie wolałabym pisać scenariusze do Mody:) oj ta moja fantazja:) myślę, że działoby się!! oj działo M1
OdpowiedzUsuń"W poniedziałek bierze ślub, we wtorek ma podróż poślubną, w środę mąż zostaje porwany, w czwartek pocieszenie znajduje w ramionach szwagra, w piątek mąż się odnajduje, w sobotę jest w ciąży" - ja jednak myślę, że to się tak szybko nie dzieje ;)
OdpowiedzUsuńNiemniej fucha ciekawa. Intratna. Niewymagająca. A i jakie byś robiła piękne tajemnicze miny i odwroty w punkcie kulminacyjnym dialogu!
MN
Ha! to pewnie przez te miny ten botoks:) tyle lat różnorakiego wykrzywiania się i mimika siada...:) a swoja drogą zauważyliście jak szybko dojrzewają dzieci w tym serialu??? dziecko urodzone w 2002 w 2010 jest już dorosłe (sprawdziłam na Wikipedii;)). a co na to rzecznik praw dziecka??? m2
OdpowiedzUsuńbo one jedza tylko junk food:P popijajac dietetycna cola M1
OdpowiedzUsuńone szybko dojrzewają, by prędzej dokonywać aktów prokreacyjnych i móc uczestniczyć w tych zawirowaniach uczuciowych, ciążowych i wszystkich innych, które są jakże nieodzowną domeną świata dorosłych...
OdpowiedzUsuńMN