wtorek, 15 lutego 2011

o 14 lutego dzień później...


                                          http://www.flickr.com/photos/eraphernalia_vintage/4581768799/

14 lutego ewidentnie kojarzy się zakochanym i niezakochanym, szczęśliwym i nieszczęśliwym, z WALENTYNKAMI (choć w liceum, do którego uczęszczałam, wpajano nam młodym ludziom, że to przede wszystkim dzień powstania AK-z różnym skutkiem, choć ja jak widać pamiętam do dziś). Trudno bowiem udawać, że się nie widzi tysiąca pluszowych serduszek i wszechobecnych napisów I love You... Część z nas akceptuje to święto, część obchodzi, a część omija ten dzień szerokim łukiem, zamykając się w swoich domach i odcinając od wszelakich mediów, bo wiadomo w telewizji miłość, w radiu miłość i tak bez końca..
Po której stronie stoję ja? Z wiekiem ( a jak wiadomo najmłodsza już nie jestem) mam coraz bardziej neutralny stosunek do 14 lutego, jakby to powiedziała moja prababcia wsio ryba, wszystko mi jedno czy jest czy go nie ma! Nie mam wewnętrznej potrzeby afiszowania się miłością, uczuciem i faktem posiadania partnera, a już na pewno nie na zawołanie komercjalnego świata. Czy zatem jestem przeciwna świętowaniu walentynek przez innych? Skądże znowu! Jakby nie patrzeć i z której strony by nie macać, jest to miłe święto i kiedy widzę panów biegających z kwiatami (szczególnie uwielbiam widok tych w szerokich bluzach i trzypaskowych dresach) to gęba mi się śmieje i dusza raduje, bo kurczę taka już głupia jestem, że chciałabym, żeby wszyscy byli szczęśliwi (utopijne to marzenia, ale któż mi broni marzyć?). Pewnie, że taki dzień powinien być codziennie, ale skoro wiecznie gdzieś pędzimy, gonimy za lepszym życiem, to może dobrze, że chociaż jednego dnia w roku możemy na chwilę zwolnić i zająć się kimś innym niż samym sobą.  
A tym, którzy mówią Walentynki-srynki:), Walekretynki itp. mówię stanowcze NIE!!!! Nie podoba się Wam, to święto, to siedźcie w domach pod kołdrą i nie psujcie nikomu czerwonego czternastego!!!M1

Czekam na ripostę m2:)

Riposta m2: walentynki-rzygantynki- nie lubię, nie uznaję, nie obchodzę. Uważam to "święto" za sztucznie wszczepione i wymuszone wręcz w nasz kalendarz. Na widok witryn sklepowych oblepionych serduszkami mam ochotę te witryny wybić. Jak dla mnie jest to zwykła komercja i sposób na podreperowanie kulejącej gospodarki. Moja niechęć wynika nie tyle z faktu, że jestem samotna i nie dostanę walentynki, ale raczej z tego, że po prostu nie lubię świąt, które dyskryminują część ludzi i sprawiają, że ci, którzy nie pasują, są traktowani jako gorsi. Sama idea tego święta może być - świętowanie i celebrowanie uczucia plus święteczne bzykanko jak szczęście dopisze, ale ta cała ckliwo-cukierkowo-serduszkowo-różowa otoczka sprawia, że faktycznie zamykam się w domu, chowam się pod kołdrą i udaję, że na jeden dzień w roku po prostu zniknęłam. Podziwiam pary, które albo bojkotują to "święto" lub mają do niego podejście kreatywne. Znajomi postanowili powtórzyć pomysł Brendy i Dylana z BH90210 i w walentynki poszli oddać krew. Takie wymiocinki akceptuję:) m2

5 komentarzy:

  1. Rozmawiałem o tym wczoraj z moim Kumplusiem. I nasuwa się tylko jeden wniosek. Jeśli ktoś leje swoją kobitę 364 dni w roku i nagle 14 lutego daje kwiaty i mówi jak bardzo Ją kocha to śmiem stwierdzić, że taka kobieta może zwariować z nadmiaru miłości i ciepła. Kontrolnego strzała musi dostać żeby nie zwariowała. Trzeba kochać i doceniać swojego partnera cały rok a nie jeden dzień. Jak dla mnie walentynki mogą być. Troche to wszystko przereklamowane, ale moda przyszła i można się do tego przyzwyczaić. Na koniec życzę tylko każdego kto to preczyta, żeby chociaż 2 razy z rzędu spędził je z tą samą osobą. Sobie również w końcu tego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. a zatem Rybo, życzę Ci przyszłych i następnych walentynek z tą samą osobą:P i równie udanych pomysłów na kucharzenie:)M1

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkim zakochanym:)życzę moc radości każdego dnia.Jeśli natomiast, w taki dzień jak 14 lutego, zdobęda się na dodatkową oprawę swojej miłości- to tylko gratulacje:)W mojej ocenie nigdy dość okazywania sobie i innym ciepła. W naszym klimacie jest stosunkowo mało Słońca:)więc przesyłajmy sobie te promyki, które są w nas. Tolerancja jeszcze nikomu nie zaszkodziła:)pozdrawiam Wszystkich ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. My funny valentine15 lutego 2011 17:55

    Są tacy, którzy nigdy nie spędzili prawdziwie Walentynek, a bardzo by chcieli, ale nikt ich nie kochał i nie kocha — w dzień powszedni także :( I takie głupie pluszowe serduszko chcieliby dostać choć raz, nie zważając na to,że św. Walenty to patron nerwowo i umysłowo chorych...

    OdpowiedzUsuń
  5. nic tylko się szczęśliwie zakochać!! a Walenty niech sobie będzie patronem czego tylko chce!! ważne żeby pomagał nam, wszystkim wariującym z miłości!!:P

    OdpowiedzUsuń