sobota, 5 lutego 2011

Jak cię nie ma na FB, to nie ma Cię wcale!!!

                                                   http://www.flickr.com/photos/ashleigh290/3283354796/


Robię wywiad środowiskowy podczas jednego z wypadów na piwo i co się okazuje? 90% moich znajomych miało lub wciąż ma konto na nk lub fb. Uzasadnienie? Kochana, nie ma Cię na portalach społecznościowych? To nie ma Cię wcale. Nie istniejesz, nie jesteś częścią wszechświata:) Myślę, zastanawiam się, analizuję i stwierdzam, że jest w tym zdaniu trochę prawdy. Najczęściej zakładamy konta po to, żeby być, żeby czuć się częścią społeczności, żeby dzielić się przemyśleniami, pasjami i głupotami:) Zapytacie więc, czy nie lepiej po prostu spotykać się w realu i rozmawiać i żywym ludziem? Generalnie rzecz ujmując lepiej, ale nie mamy czasu, nie mamy sił, nie chcemy prasować ciuchów, myć głów i wciskać się w zbyt wąskie spodnie. Łatwiej zalogować się i poklikać, bo przecież wtedy możemy być niemalże doskonali, idealni. Nikt nie weryfikuje naszej wiedzy, prawdomówności i rzeczywistych przeżyć. Poza tym czujemy się zauważeni, docenieni poprzez jedno lubię to czy zwyczajny komentarz w stylu  jak pięknie wyglądasz,  nasz poziom samozadowolenia rośnie o 1000 punktów i nie straszna zima, czy niezapłacone rachunki. Dzięki portalom możemy też niemalże bezkarnie śledzić, szpiegować, podpatrywać i podglądać innych, a to jest przecież to, co tygryski lubią najbardziej i nie mam tu tylko na myśli naszych zwyczajnych znajomych, czy eks miłości (choć miło czasem popatrzeć, że ten czy tamten przytył 30 kg i zaopiekował się mało urodziwą kobietą) ale także znanych ludzi. Bo jest coś przyjemnego w stwierdzeniu, mam dodanego Grabaża do znajomych:) 
Wszystkie z wyżej wymienionych powodów korzystania z portali akceptuję, rozumiem i czasem stosuje:), ale proszę powiedzcie mi skąd w nas ten ekshibicjonizm? Pal sześć jeśli prezentujemy swoje długie nogi czy opalone torsy, ale jeśli wstawiamy setne zdjęcie naszego dziecka, na początek nienarodzonego, a później 1 dniowego 2, 3, 4 ,5 dniowego itp.? Przecież sami wiemy jakie było dla nas zawstydzające, gdy sabat cioć i wujków zbierał się u nas w domu, żeby przejrzeć śliczne zdjęcia naszej pupki, rączki, brzuszka... Więc po co, do diaska,  fundować, to naszym dzieciom? Ja wiem, że lubimy się chwalić, dzielić, lubimy gdy nam zazdroszczą, ale znajmy umiar!!!
Bez portali da się żyć i nie twierdzę, że takowe życie jest mniej ciekawe, pokusiłabym się nawet o taką myśl, iż życie bez nich jest bardziej... życiowe, bo prawdziwe i realne. Moje dwie najlepsze przyjaciółki nie mają kont na fb. Jedna dlatego, że zwyczajnie nie ma czasu na pójście do fryzjera, nie wspominając już o przebywaniu na portalach, a druga dlatego, że nie chce, choć może to taka przekorna natura by iść pod prąd. A ja? A ja jestem dzieckiem internetu, nowinek technicznych i niechaj ten kto mnie potępia pierwszy rzuci kamień...czekam:)M1

ps. teraz ja muszę dorzucić swoje trzy grosze a propo internetowego i portalowego życia. We mnie też można rzucić kamieniem, choć ze zgrozą stwierdzam, że mój stan jest znacznie poważniejszy. Ostatnio zauważyłam, że jestem po prostu uzależniona od komputera. Jego włączenie jest pierwszą rzeczą jaką robię po przebudzeniu, po powrocie z pracy, ze spaceru, skądkolwiek. Gdy go nie mam włączonego czuję się dziwnie i nieswojo. W pracy, gdy tylko mam taką możliwość, od razu loguje się na fb i zerkam, patrzę, komentuję... Czy ktoś zna jakieś ośrodki dla anonimowych, no właśnie czego, internautów, fejsbukowiczów, portalowiczów??? m2

8 komentarzy:

  1. OD SIECIOHOLIZMU :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A JA JESTEM TA "PRZEKORNA NATURA":P pozdrawiam M1 i nie obiecuje poprawy .....:P:P!! ale chwila zadumy będzie:P:P A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uściskałbym Autorki za tego posta! To jest właśnie jedna z tych rzeczy, które wkurzają mnie najbardziej! Dla mnie uczestnictwo w portalach społecznościowych (poza małymi wyjątkami) to leczenie swojego niedowartościowanego "ego" - czekanie aż ktoś zauważy, skomentuje, zaprosi do znajomych i mamienie się, że taka sytuacja jest autentyczna. Ludziom zaczyna mylić się świat rzeczywisty z wirtualnym i o zgrozo wcale się tym nie przejmują. A przecież w takim świecie nie można poczuć, dotknąć i odbierać pewnych rzeczy po prostu "po ludzku". A co do uzależnienia to nie mam pomysłu, gdzie to można leczyć, ale proponuję założenie portalu społecznościowego dla netoholików;) ale takiego w realu, na żywo:) pozdrawiam! WC

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznaje posiadam konto na FB, ale od niedawna i to z czystego lenistwa.Uwielbiam spotkania w realu z ludżmi, uwielbiam wymiane myśli słów gestów i spojrzeń ale nie mam na to ostatnio czasu.Tak zwyczajnie po ludzku więc podglądam co słychać u moich znajomych, przyjaciół. Jak wyglądają i co porabiają. Tak jest łatwiej, szybciej co nieznaczy że przyjemniej ale dzięki temu tak JA nadal istnieje nie zginęłam i ktoś o mnie pamięta!Nie czuje potrzeby posiadania artystycznych fotek ku ucieszce innych ale czuje chęć bycia nadal tam gdzie zawsze byłam, kiedy jeszcze miałam ten "czas".
    T...a.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hehe bez portali społecznościowych da się żyć i ja jestem tego najlepszym przykładem ;)szczerze mówiąc nigdy mnie nawet nie kusiło by założyć konto na fb (zresztą nie mam na to zwyczajnie czasu:P )
    ps - a u fryzjera już zdążyłam być :))i niedługo wybieram się ponownie ;))
    Barcelona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że Droga Barcelono nie kusi Cię bo miałaś niewielką styczność z FB, gdybyś się pokusiła o założenie konta, to popłynęłabyś z prądem. Poza tym horoskop Ci przepowiedział, chyba, że miał na myśli zaangażowanie w naszego bloga! M1:)

    OdpowiedzUsuń
  7. M1 zmartwię Cię ja też nie posiadam konta na fb, czy nk, po prostu znudziło mi się bycie top trendy :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. i tak się da żyć?:) Pozdrawiam M1

    OdpowiedzUsuń