Zbierając zażalenia licznych kobiet z mego otoczenia mogłabym pokusić się o postawienie tezy, że dziś prawdziwych gentlemenów już nie ma. Po chwili zastanowienia muszę jednak napisać, że są tylko dobrze się ukrywają pod przetartymi kurtkami, pod za dużymi bluzami, pod 4 tygodniowymi zarostami. Po co to robią? Zapewne dla nas. Dla kobiet. Mężczyźni w dzisiejszych czasach tak bardzo chcą nadążyć za panującym powszechnie stwierdzeniem (pewnie Cosmopolitan, albo jakieś inne kolorowe pisemko zapoczątkowało ów trend), że my, płeć piękna zwracamy uwagę jedynie na tych złych, pozbawionych skrupułów i moralności, używających szarego mydła mężczyzn. Nie mogę zaprzeczyć, że lubimy stanowczych i zaradnych facetów, ale nie oznacza to bynajmniej, że chcemy przytulać się do agrestu i dawno znoszonej marynarki. Nie oznacza to, także, że lubimy jak się podejmuje za nas decyzje i nie daj Boże, jak za niesubordynacje dostajemy z przysłowiowego liścia. Śmiem twierdzić, że facet, który traktuje kobietę z należytym szacunkiem, a do tego jest szarmancki i najnormalniej w świecie uprzejmy (nie mylić uprzejmości z podlizywaniem się i wchodzeniem w dupę) jest najbardziej pożądanym kandydatem na tzw. partnera do grobowej deski, a jeśli dodatkowo potrafi otoczyć kobietę silnym ramieniem, to walka rywalek o takiego rodzynka, i to nie tylko w kisielu murowana.
Powiecie zatem, że nawet jeśli gentlemeni są na tym świecie teraz, to na bank w przyszłości ich już nie będzie, bo tradycja i kultywowanie nauki dobrych manier zaginie bezpowrotnie ponieważ nie będą już cool i trendy? Opowiem więc o niby małym, a jednak wielce podbudowującym zdarzeniu, którego byłam świadkiem, ba, powiem więcej, byłam jego uczestnikiem... Miesiąc temu wraz z moim narzeczonym siedzieliśmy w centrum handlowym, w kawiarnii i delektowaliśmy się przepyszną kawą z mlekiem, gdy za szybą zobaczyłam uroczego chłopca (wiek ok 6 lat) maszerującego dumnie z tatą za rękę. Malec spojrzał na mnie, wyszczerzył zęby w uśmiechu, puścił tatę i wbiegł do kawiarni. Przyznam, że myślałam, że po prostu zajrzy do środka i speszony wyjdzie, ale ku mojemu zaskoczeniu podszedł do mnie dzielnie i bez najmniejszego skrępowania powiedział- poproszę o rękę. Podałam więc chłopcu rękę, wewnętrzną stroną, a on delikatnie ją przekręcił, pocałował i wybiegł. Pomachałam jeszcze malcowi na pożegnanie, spojrzałam na tatę, który chyba sam nie wierzył w to, co zobaczył i rozpłynęłam się. Tak mnie zaczarował i tak zacukrował mój dzień, że nie byłam się w stanie skupić na żadnej innej czynności i dlatego mam tę pewność, że gentlemeni nie wyginą, oczywiście jeśli na takowych będziemy wychowywać naszych synów!!! M1

nic dodać nic ując!
OdpowiedzUsuńZgodzę się z tym. Może za gentlemana się nie uważam, ale wiem jak traktować kobiety. Chyba ;) I jeśli któraś miała ze mną źle to chyba tylko i wyłącznie na własne życzenie. A włażeniu w dupę mogę powiedzieć stanowczo NIE! Nic to nie daje, wiele psuje bo jak nie ma "chemii" to nic nie będzie nawet jakbym Jej kupował milion róż co dzień. Ot co.
OdpowiedzUsuńDrogi Rybo:), moim zdaniem gentlemanem jesteś, a co do włażenia w dupę jak to ująłeś..masz rację nic nie daje, a dodatkowo traci się chęć, zapał i energię, a wiadomo, że będą nam potrzebne na później więc jak mawia mój kolega, jak nie ma bum to zawijam się i szukam dalej:)M1
OdpowiedzUsuńKarpiu, a ponoć jesteś chorobliwie zazdrosny i to dlatego kobiety od Ciebie uciekają..to prawda?
OdpowiedzUsuńZazdrość towarzyszy każdemu facetowi w mniejszym lub większym stopniu. Nie, nie jestem chorobliwie zazdrosny. Jestem zazdrosny w takim stopniu, który nie powoduje kłótni i dziwnych sytuacji.
OdpowiedzUsuńKolejna sprawa to kobieta, która prowokuje sytuacje kiedy facet może być zazdrosny bardziej niż zwykle. Z jedną taką walniętą byłem. Jak popiła to nad sobą nie panowała i wygadywała różne głupie rzeczy zachowując się przy tym jak 15sto letnia szmata. Jej już nie ma. I nigdy nie będzie.
Któż sieje takie pomówienia? I czemu takie pytania zadawane są anonimowo? Nie masz jaj/jajników odpowiednio dużych żeby zapytać jawnie? ;D
I na koniec, jeśli jeszcze jakaś super fanka nie zazdrosnych facetów się odezwała. 2,5 roku z tą osobą, z którą ja byłem i gwarantuję Ci żółte papiery i dłuższą wizytę na aleksandrowskiej ;) Nie narzekam, nauczyłem się dużo. Było dużo dobrego i dużo złego. A o tej zazdrości to można by książki pisać... Może poświęcicie post na blogu? ;) Chętnie podzielę się ślepymi furiami mojej byłej narzeczonej + próby chamskiego wzbudzania zazdrości. Wtedy pogadamy ;) Los mnie nie skrzywdził. Nagrodził mnie. Dzięki niej wiem jakiej kobiety nie chcę ! ;)
OdpowiedzUsuńJam jest kastrat-Anonim;)ale Cię to Człowieku ubodło;)
OdpowiedzUsuńUbodło? Wcale ;) W mojej obecnej sytuacji nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi. A takie plotki tylko mnie śmieszą ;) Życzę powodzenia w dalszym wypisywaniu pierdół ;)
OdpowiedzUsuńNie-dziękuję:)Ależ szopka wirtualna - realu ludzie są zupełnie inni;)
OdpowiedzUsuńDrogi Anonimowy Kastracie jeżeli masz jakieś zastrzeżenia względem pana Karpia to proszę spotkaj się z nim i wyjasnij co Ci leży na serduszku a nie "zaśmiecaj" wirtualnego poletka. Troszke to żenujące i niesmaczne. Myśle, że nie o takie MMMM-kom:) komentarze chodziło... Pozdrawiam A.
OdpowiedzUsuń