Jakiś czas temu w pewnej nadmorskiej miejscowości spytałam staruszkę o drogę. Ta udzieliła mi odpowiedzi, a zaraz po tym sama zapytała skąd jestem. Grzecznie powiedziałam, że z Łodzi, na co otrzymałam okrzyk o następującej treści: "Ło matko, tam sami Żydzi i komuniści". Hm, no to teraz wypadałoby się zastanowić, co pasuje bardziej, do której z opcji należy mnie zaklasyfikować...
Z tego, co wiem, to żadnej krwi żydowskiej w mej rodzinie nie było, a nawet jeśli była, to została już solidnie rozcieńczona z tą polsko-chłopską. Wychodzi na to, że jestem komunistką i że będę sobie musiała kupić czerwony krawat i zorganizować jakiś pochód 1 maja...
Z tego, co wiem, to żadnej krwi żydowskiej w mej rodzinie nie było, a nawet jeśli była, to została już solidnie rozcieńczona z tą polsko-chłopską. Wychodzi na to, że jestem komunistką i że będę sobie musiała kupić czerwony krawat i zorganizować jakiś pochód 1 maja...
Mniejsza z tym. Reakcja starszej pani, nie była pierwsza z jaką się spotkałam, gdy mówiłam skąd jestem. Ludzie zwykli mnie pytać czy muszę po ulicy chodzić z bejsbalem, żeby się bronić przed napadami. Łódź ma opinię straszną a nawet gorszą. Prześledźmy ostatnie doniesienia prasowe: handel skórami, dzieci w beczce po kapuście, strzelanina w biurze poselskim. Łódź uchodzi za miasto żuli, kiboli, wandali, patologii wszelkiej maści i dewiacji zresztą też. Czym my się możemy pochwalić? Manufakturą? Portem? Galerią Łódź? Piotrkowską, która powinna zmienić nazwę na wszystko po 2, 3, 5 zł? Łódź nie jest zbyt historycznie czy kulturowo obciążona. Jasne, mamy Tuwima, Reymonta, cztery kultury i secesyjne kamienice, ale zawsze byliśmy przede wszystkim miastem robotników, miastem proletariatu. Warszawa, Kraków czy Wrocław zostawiają nas daleko w tyle i nie chodzi mi tylko o to, że u nas jest mniejszy przyrost naturalny i nie jesteśmy już drugim co do wielkości miastem w kraju...
Czy taką reputację da się jeszcze naprawić? Czy Łódź jest i czy kiedykolwiek była miejscem do życia? Dobrym, nie byle jakim miejscem do życia. Czy są w ogóle jakieś fajne miejsca do życia? A może po prostu wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma??? m2

Uuuu. Jako przyszły przewodnik po Łodzi, geograf i historyk z zamiłowania powiem tylko jedno:
OdpowiedzUsuń"Czasem, który patrzył przez szyby w świat, na Łódź, która z tej wysokości
czwartego piętra majaczyła w mgłach i dyniach poprzecinanych tysiącami
kominów, dachów, domów, drzew ogołoconych z liści; to znów na drugą
stronę, na pola, co szły w głąb horyzontu – na szarobiałe, brudne, zalane
wiosennymi roztopami przestrzenie, majaczące gdzieniegdzie czerwonymi
gmachami fabryk, które z oddalenia czerwieniły się wskroś mgieł
bolesnym tonem mięsa odartego ze skóry; na odległe linie wiosek małych,
przywartych cicho do ziemi, na drogi, co się wywijały wskroś pól czarną,
cieknącą błotem wstęgą, migającą pomiędzy rzędami nagich topoli." W. Reymond
Wielką krzywdą jest nie kochać miejsca, w którym się żyje i ludzi, z którymi się żyje. Oczywiście, można przeżyć całe życie i tak naprawdę z nikim i niczym się nie związać, ale można też zainwestować by pokochać...choćby Łódź;) zawsze można się przenieść do Warszawy, Krakowa i Wrocławia by móc powiedzieć, że się w pełni kocha to miejsce:)
I nikt Łodzi nie zostawia w tyle, kwestia spojrzenia. Np: Łódź w historii ludzkości jest jednym z 4 miast, które miały taką dynamikę rozwoju (obok Osaki, Los Angeles i Chicago)
Łódź przegrywa z tego samego powodu, dla którego kurczak przegrywa z Delfinem...jak to szło: książka, okładka coś takiego:)
"Ja chcę, żeby moja Łódź rosła, żeby miała pałace wspaniałe, ogrody
piękne, żeby był wielki ruch, wielki handel i wielki pieniądz."
ech, no właśnie tego się bałam, że się mnie posądzi o brak patriotyzmu lokalnego. a to nieprawda. ja Łódź kocham i szanuję, że tak to wzniośle ujmę... zwracam tylko uwagę na problem z jakim się stykam jako Łodzianka. na złą opinię jakie ma nasze miasto i brak pomysłów na rozwiązanie tej sytuacji. m2
OdpowiedzUsuńNic się nie bój...razem zmienimy to Miasto ;-)
OdpowiedzUsuńPS: Konstantynów górą ;p
Panie przewodniku, słodko można opisać nawet dekapitację. Turyści, który odwiedzają Łódź niestety nic pochlebnego nie są w stanie o niej powiedzieć. Oglądanie secesyjnych, rozpadających się kamienic, nie ważne jak starych i jak kiedyś wyglądały do przyjemnych rzeczy nie należy. Trzeba spojrzeć trzeźwo, w Łodzi jest syf jak się patrzy. Tylko komu za to "podziękować" ? . Na pewno nie ludziom, którzy nie chcą miasta odwiedzać i jednocześnie zostawiać w nim pieniędzy co napędziłoby koniunkturę.
OdpowiedzUsuńJa osobiście kocham Łódź.
OdpowiedzUsuńNajbardziej można to zauważyć kiedy wyjedzie się w inne miejsce, bo Łódź to miasto za którym się tęskni. Naprawdę.
Lubię w niej to, że większość życia dzieje się tak "underground". Tak, Łódź jest brudna, taka szara, nieczysta ale jak dla mnie ma ona na swój sposób klimat.
A to, że za bardzo nie jesteśmy w stanie zauważyć jak się rozwija to tylko dlatego, że opieramy się na tym co było kiedyś. Na festiwalu czterech kultury itd. który tak naprawdę dawno umarł.
I to od nas zależy czy znajdziemy mimo wszystko coś dla siebie czy nie.
Jeśli znasz wszystkich turystów i Ci to powiedzieli...to kłaniam się nisko;)
OdpowiedzUsuńTrzeba wiedzieć o Łodzi więcej by ją oceniać. Słowa krytyki przychodzą najprościej.
Powiedzieli, to znaczy, pozachwycali się Piotrkowską z zewnątrz ale podwórka im się już tak średnio podobały. Szczególnie ludziom z Krakowa.
OdpowiedzUsuń