piątek, 7 stycznia 2011

co by tu spalić?

http://www.flickr.com/photos/92119253@N00/3817559016/  
Anna lingerie 2
M1 pisała w Prologu o dziwacznych pytaniach. No to ja mam pierwsze, ściśle związane z moją dzisiejszą wizytą w sklepie z bielizną. Co powinny spalić dzisiejsze feministki w ramach protestu, no i jakiego protestu? Wszyscy i to zarówno kobiety, jak i mężczyźni dobrze wiemy, że w dzisiejszych czasach palenie staników jest głupotą. Panów one kręcą, nam dodają tego, czego nie dała matka natura lub naprawiają, co popsuł ojciec czas. Staniki zostać muszą. Jeśli zostać w kategorii bieliźniarskiej, można spróbować spalić stringi, że to niby obciach, zwłaszcza jak przy schylaniu wystają zza spodni… Ale gest to raczej pusty i dość żałosny, o którym napisałby, co najwyżej, FAKT na swej ostatniej stronie tuż obok roznegliżowanej pani, która akurat staników i stringów nosić nie nawykła. Więc pytam, prawie jak Hamlet, być albo nie być, palić czy nie palić i co palić, jeśli palić???    m2

6 komentarzy:

  1. Palić czy nie palić? Co palić jeśli palić? I po co palić? Hm, czy byłabym w stanie spalić coś z mojej szafy, kosmetyczki, domu czy otoczenia żeby zamanifestować swoją niezależność? Na pewno nie stanik, każda z nas chyba wie, ze fajny stanik to radość dla nas samych, a jeśli przy okazji cieszy oko jakieś faceta to w żaden sposób nie jest to dla mnie uwłaczające. Co w takim razie jest symbolem zniewolenia współczesnej kobiety? Za cholerę nic mi nie przychodzi do głowy, może dlatego, że gdybym miała być czyjąś kucharką, praczką i sprzątaczką, a w przerwach między tymi zajęciami prowadzić wysublimowane rozmowy o ekonomii i jeszcze lepiej kulturze, to wtedy w akcie protestu chyba usiadłabym przed tv ze skrzynką piwa, oglądała boks i bekała od czasu do czasu. Szczęśliwie chyba dziś niewiele młodych mężczyzn oczekuje kobiety typu: ;;kochanie jesteś taki mądry, ugotować Ci zupę? Czemu nie bierzesz dokładki, och daj te skarpety to przepiorę". Chyba większość z nich by uciekła. I tak być powinno.

    OdpowiedzUsuń
  2. A może by urządzić w ramach protestu (wzorując się na Wyspiarzach) "nagą" wystawę"? Sęk w tym, że protestujący wychodzą na ulicę tak jak ich Pan Bócek stworzył - dosłownie. Bez depilacji, golenia, upiększania, przyklepywania, podcinania i w ogóle -ania - ot jak swojski homo sapiens. Można by pokazać, gdzie ma się wszechogarniającą komerchę i ramy w jakich powinien się mieścić potencjalny Pan/Pani, bo wiadomo, że król i tak jest nagi..

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja myślę, że kłopot w tym, że mamy za duże oczekiwania do siebie (albo inni do nas?). Chcemy tak, jak piszecie w prologu: być perfekcyjną panią domu, kobietą sukcesu w pracy, doskonałą matką, a do tego chodzić regularnie na jogę i warsztaty samorozwoju... A doba ma nadal 24 godziny ;)
    więc może spalić te wszystkie poradniki: "jak byc doskonałą...."

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje zdanie jest takie DEKALOG JEST SUPER ale reszty kompletnie nie rozumiem...tak więc może mnie ktoś oświeci, np. ty droga Martynko, ale o co chodzi???, w ogóle nie rozumiem Waszego Bloga chciałyście zdaje się stworzyć coś fajnego tylko trochę Wam nie wyszło, poprawcie to a będzie spox, poprawcie, mam na myśli przemyślcie tematy które chcecie poruszyć bo narazie z tego co tu napisałyście nic nie wynika, sorry za zbyt szczerą krytykę, ale z jedną z Was znam się nie od dziś, powodzonka trzymam kciuki za resztę fajnych artykułów, bo mam nadzieję takie poczytać od czasu do czasu na Waszej stronce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga(jak mniemam):) PrincessiNemo przyjmuję, tudzież przyjmujemy na klatę Twoją krytykę, choć przyznam, iż wolałabym, żeby była nieco bardziej konstruktywna:) Napisz więc proszę, co Twoim zdaniem powinno znaleźć się na naszym blogu, jaki temat usatysfakcjonowałby Cię, pisanie po zaledwie dwóch postach(w tym jednym będącym słowem wstępnym), że blog jest niefajny wydaje mi się bezzasadne i zbyt pochopne:) Czekamy zatem na propozycje..tak, żeby nasz blog mógł trafić w Twoje gusta, także. Pozdrawiam M1

    OdpowiedzUsuń
  6. wszystko musi mieć swój początek, epilog, słowo wprowadzenia, by dać myślom miejsce do rozpędu, nabrania energii. To, co teraz jest przyjemną zabawą słowem, zaraz ukształtuje się w bardziej konkretną formę. Dajmy temu czas.

    OdpowiedzUsuń